<![CDATA[Wolne społeczeństwo]]>http://wolnespoleczenstwo.org/pl/Ghost 0.6Fri, 07 Jun 2019 15:06:29 GMT60<![CDATA[Silniejsi razem z pedofilami]]>Wymuszenie przez administrację USA w zamian na polityczne i wojskowe poparcie kolejnych dostaw polskich dzieci dla amerykańskich pedofilów, oraz akceptowanie tej bestialskiej ceny przez polskich polityków, w powiązaniu z wizytą polskiego prezydenta w USA, świadczą, że dla polskich i amerykańskich polityków nie ma czynu dość podłego, by go nie popełnić

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/silniejsi-razem-z-pedofilami/110873a9-d7de-41f7-b062-9e5824526223Fri, 07 Jun 2019 14:59:26 GMT

Wymuszenie przez administrację USA w zamian na polityczne i wojskowe poparcie kolejnych dostaw polskich dzieci dla amerykańskich pedofilów, oraz akceptowanie tej bestialskiej ceny przez polskich polityków, w powiązaniu z wizytą polskiego prezydenta w USA, świadczą, że dla polskich i amerykańskich polityków nie ma czynu dość podłego, by go nie popełnić dla swych politycznych lub finansowych interesów. Amerykańscy politycy ponownie, po uprzednim haniebnym wymuszeniu takich dostaw na Rumunii w 2001 r., starają się o pedofilskie zaopatrzenie, oferując żołnierzy za dzieci. Polscy i amerykańscy politycy znieważają oba narody, polski i amerykański, oraz znieważają armię USA.

Silniejsi razem z pedofilami

Pracownicy amerykańskiej ambasady w Warszawie, która od lat nie odpowiada na wezwania polskich społeczników do wyjaśnienia udziału rządu federalnego USA w handlu dziećmi, obecnie radują się perspektywą powiększenia swych wpływów. Piszą: "Amerykańscy żołnierze służą ramię w ramię z polskimi żołnierzami. Ich misja w Polsce jest jasna --- chronić Polskę, sojusz NATO i wschodnią flankę paktu; odstraszać wszelkie zagrożenia. Polecamy krótki film o polsko-amerykańskiej współpracy wojskowej. Silniejsi razem!".1

Na nic zdaje się apelowanie polskich pedagogów.2 Ignorowane są opisy polsko-amerykańskiego bestialstwa.3

Amerykanie z pomocą polskich urzędników i polityków oraz sędziów tak samo uprowadzają i wykorzystują polskie dzieci, jak uprowadzali i wykorzystywali dzieci rumuńskie. Sekundują im w tym rzesze zdemoralizowanych dziennikarzy po obu stronach oceanu, którzy słowem nie wspomną draństw popełnianych przez wpływowe osoby. Obecnie tylko wyjątkowo zdarzają się uczciwi i odważni dziennikarze.

W swym dokumentalnym filmie "Suche Kind, zahle bar. Die Adoptionslobby" z 2009 r. Golineh Atai, dziennikarka niemieckiej telewizji publicznej WDR, w rozmowach z urzędnikami Komisji Europejskiej przedstawiła niesłychane bezprawie amerykańskiego rządu federalnego, amerykańskich polityków i przedsiębiorców zajmujących się handlem dziećmi, a także słabość środków ochrony praw człowieka. Poniżej kluczowe wypowiedzi filmu:

Günter Verheugen, komisarz do spraw rozszerzenia Unii Europejskiej, szef Roelie Post, jest zszokowany adopcyjnym systemem punktacji.

Adopcyjny biznes uniemożliwia ochronę dziecka zgodną ze standardami Unii Europejskiej.

Bardzo szybko odkryłem, że tam w rzeczywistości zalegalizowano handel dziećmi.

W praktyce Rumunii wprowadzili system bonusowy.

Organizacje, które zabiegały o adopcje, robiąc ciągle wrażenie, że czynią to z powodów humanitarnych, otrzymywały punkty odpowiednio do datków, którymi mogły się wykazać.

W ten sposób oczywiście stworzono rynek, i sam na własne oczy widziałem katalogi, z których można było sobie wybierać dziecko. Od samego początku uważałem, że państwo, które zalegalizowało handel dziećmi albo godzi się na handel dziećmi, nie spełnia wymogów przyjęcia do Unii Europejskiej.

Aresztowanie Hiszpana w Bukareszcie: rumuński rynek adopcyjny przyciąga do kraju również zupełnie innych klientów adopcyjnych.

Jestem całkowicie pewny, że wielką jest liczba niezgłoszonych spraw, w których ten system nie doprowadził do umieszczania dzieci w bezpiecznym otoczeniu rodzinnym, lecz do ich wykorzystywania na różne sposoby.

Aresztowanie Amerykanina: wykorzystywał rumuńskie dzieci w Bukareszcie.

Rumuński premier Adrian Nastase wizytował sekretarza obrony Colina Powella.

Formalnie spotkanie dotyczyło przystąpienia Rumunii do NATO (paktu wojskowego).

Jednak Powell chce rozmawiać na inny temat.

Tysiące amerykańskich "rodziców" adopcyjnych, jak mówi, czekają na "swoje" dzieci.

Muszą zostać wprowadzone wyjątki od zakazu adopcji zagranicznych. Tylko wtedy Rumunia będzie mogła przystąpić do NATO.

To Stany Zjednoczone przedstawiły Rumunii polityczne uzależnienie między wydawaniem dzieci do adopcji a przystąpieniem Rumunii do NATO.

Nie uwierzyłbym, że to w ogóle możliwe, byłem zszokowany, w efekcie Rumuni stali przed jednoznacznym wyborem.

Powiedziałem im: teraz musicie decydować: albo idziecie za Amerykanami albo za nami.

Pamiętam, że w niektórych przypadkach podejmowano faktycznie próby zabierania dzieci, które już znajdowały się w rodzinach zastępczych; próby ponownego zabierania i wysłania ich za granicę.

To były całkiem brutalne działania.

Dwoje senatorów USA w czasie wizyty w Bukareszcie. Reprezentowali "Kongresową Koalicję Adopcyjną", największą komisję Kongresu USA.

Podróże Koalicji Adopcyjnej są opłacane przez amerykańskie agencje adopcyjne.

Oficjalnie chodzi o przystąpienie Rumunii do NATO. Jednak oboje senatorzy adoptowali dzieci.

Mówią: "Jesteśmy tu, bo chcemy domagać się zniesienia moratorium adopcyjnego.Każde dziecko ma prawo do swej własnej rodziny".

Wyjątki, wyjątki, wyjątki.

Każdy zachodni szef rządu chce więcej dzieci do adopcji.

Każdy uścisk dłoni potwierdza umowę biznesową oraz o wyjątkach od moratorium adopcyjnego.

Istnieje dobrze zorganizowane lobby w tych sprawach, które pod pozorem adopcji prowadzi w rzeczywistości formę handlu dziećmi, a ich propaganda jest bardzo sprytna.

Zakaz adopcji jest już nic nie warty --- każde państwo forsuje ślepo swą własną politykę zaopatrzenia w dzieci.

Nacisk polityczny pochodził wciąż z tych samych państw: z Francji, Włoch, Hiszpanii, z Izraela oraz ze Stanów Zjednoczonych.

Burmistrz Bukaresztu ogłosił wyjątki nawet na liście "lobbystów": dla każdego adoptowanego dziecka jest tam polityk wysokiej rangi jako oficjalny sponsor.

Występują w tej roli senatorowie USA, jak Edward Kennedy, John Kerry lub nawet Romano Prodi, przewodniczący Komisji Europejskiej.

Byłem przerażony --- mówi Günter Verheugen, komisarz do spraw rozszerzenia Unii Europejskiej,

Wówczas, w moim wystąpieniu, jak sądzę, najbardziej emocjonalnym w czasie mego całego pobytu tu w Brukseli, musiałem przedstawić moim kolegom obraz sytuacji.

Prodi wycofał się, ale Silvio Berlusconi nie odstąpił.

Szef rządu włoskiego zdobył setki "wyjątków" dla klientów adopcyjnych.

Pamiętam rozmowę z rumuńskim premierem Adrianem Nastase, któremu powiedziałem: moja cierpliwość kończy się.

I teraz musicie się trzymać tego, co uzgodniliśmy.

Nie będziecie już nadal dopuszczać prowadzenia adopcji zagranicznych, albo ja nie będę mógł wam pomagać w przystąpieniu do Unii Europejskiej.

Tak ostro to wyglądało.

Chcieli jak najszybciej pozbyć się mnie z Komisji, tak żeby bez Verheugena można było znów zmienić politykę w Rumunii.

Nacisk zadziałał. Wkrótce przesunięto urzędniczkę unijną Roelie Post na inne stanowisko.

Sprawa rumuńskich dzieci była dla mnie jednym z najbardziej gorzkich i bolesnych doświadczeni w całym moim politycznym życiu.

To oczywiście także dziś, w retrospekcji, wciąż mnie zajmuje, i czuję się bezsilnym, ponieważ nie pozostało nic, co byłbym w stanie z tym zrobić.

Pytanie brzmi: jeśli zatrzymamy ten proceder w jednym kraju, powiedzmy, że jeden kraj wyczyścimy, występuje ogromne ryzyko, że problem zostanie po prostu przeniesiony do innego kraju, jako że tak długo, jak długo będzie popyt na dzieci, tak długo poszukiwane będą sposoby bezprawnego zaopatrzenia.

]]>
<![CDATA[Trzydzieści lat bezkarności]]>Budowa demokracji i państwa prawnego w Polsce wciąż trwa i długo zapewne jeszcze potrwa. Podczas wyborów posłów do Parlamentu Europejskiego przeprowadzonych 26 maja 2019 r. dopuszczono do głosowania wbrew przepisom kodeksu wyborczego osoby o nieudokumentowanej tożsamości, a zarazem wyborców pozbawiono informacji publicznej niezbędnej do dokonania wyboru. Protest wyborczy do Sądu

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/trzydziesci-lat-bezkarnosci/237eeb93-985a-486f-9a53-bc082af9ad5cTue, 04 Jun 2019 19:15:03 GMT

Budowa demokracji i państwa prawnego w Polsce wciąż trwa i długo zapewne jeszcze potrwa. Podczas wyborów posłów do Parlamentu Europejskiego przeprowadzonych 26 maja 2019 r. dopuszczono do głosowania wbrew przepisom kodeksu wyborczego osoby o nieudokumentowanej tożsamości, a zarazem wyborców pozbawiono informacji publicznej niezbędnej do dokonania wyboru. Protest wyborczy do Sądu Najwyższego złożyły Stowarzyszenie i Fundacja Wolne Społeczeństwo. Organizacje powiadomiły także o postawieniu warszawskiemu rządowi zarzutów przestępczego uniemożliwiania działań na rzecz ochrony dzieci i wskazały niezgodny z prawem skład Sądu Najwyższego.1

PDF Trzydzieści lat bezkarności

Niedemokratyczne wybory europejskie z 2019 r., zaburzone manipulacjami medialnymi i dopuszczaniem do głosowania osób o nieudokumentowanej tożsamości, symbolicznie zamknęły w Polsce trzydziestolecie, w którym ludziom odpowiedzialnym za zbrodnie totalitarnego państwa PRL zgodnie z umową zawartą przy "okrągłym stole" zapewniono bezkarność poprzez pozostawianie, później także wbrew konstytucji z 1997 r., na stanowiskach sędziowskich osób powoływanych na nie w czasach dyktatury, a także poprzez powoływanie na te stanowiska kolejnych osób wbrew konstytucji. Mimo orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, politycy latami bezprawnie obsadzali tysiące stanowisk sędziowskich swoimi wybrańcami, tworząc klasę sędziów politycznych: bezkarnych gwarantów bezkarności polityków. Poprzez skorumpowanych dziennikarzy swobodnie kierowali w tym czasie opinią publiczną.

Określone w konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz "Dokumencie spotkania kopenhaskiego konferencji w sprawie ludzkiego wymiaru KBWE" zasady rzetelnego prowadzenia wyborów oraz zapewniania wyborcom niezbędnej w demokracji informacji o poczynaniach kandydatów zostały 26 maja 2019 r. rażąco naruszone. Politycy przekształcili media publiczne (państwowe) w narzędzia własnej propagandy, mimo licznych deklaracji zapewnienia w Polsce demokracji składanych u początku przemian demokratycznych.

Przedstawiciele państw uczestniczących w konferencji KBWE w Kopenhadze dotyczącej praw człowieka ("human dimension"), także Polski, podpisali Dokument Kopenhaski 29 czerwca 1990 r., zobowiązując się:

(...) (7.7) --- gwarantować, że prawo i porządek publiczny pozwolą na przeprowadzanie kampanii politycznych w uczciwej i wolnej atmosferze, w której żadne działania administracyjne, przemoc czy zastraszanie nie będą krępowały partii i kandydatów w swobodnym prezentowaniu swoich poglądów i kompetencji, jak również nie będą utrudniały wyborcom ich poznawania i omawiania, czy też oddawania głosów w sposób wolny od nacisków;

(7.8) --- zapewniać, że żadne przeszkody prawne lub administracyjne nie będą ograniczały swobodnego dostępu do mediów na zasadzie niedyskryminacji dla wszystkich ugrupowań politycznych i osób indywidualnych pragnących uczestniczyć w procesie wyborczym; (...)2

Zobowiązania określone Dokumentem Kopenhaskim nie są egzekwowane. W Polsce w 2019 r. są one całkowicie poza zakresem zainteresowań polityków i podmiotów politycznych. Warszawski rząd usiłuje niszczyć występujące w ich obronie organizacje społeczne. Szczególne naruszenia demokratycznych zobowiązań Polski odnotowywane są w zakresie prawa wyborczego oraz organizacji sądownictwa.

Naruszenia przepisów kodeksu wyborczego, konstytucji i postanowień "Dokumentu spotkania kopenhaskiego konferencji w sprawie ludzkiego wymiaru KBWE", dokonane w 2019 r. niemal w przeddzień trzydziestej rocznicy wyborów, które w 1989 r. miały przynieść Polakom wolność, stanowią poważne zagrożenia wolności w Polsce, a zarazem symboliczne podsumowanie dokonań trzydziestolecia ułomnego demokratyzowania Polski w warunkach europejskiej kartelizacji partyjnej i państwowej.3 Potrzebę ochrony demokracji w zakresie praw informacyjnych wskazywał już w dziewiętnastym wieku Alexis de Tocqueville. Jego uwagi oparte o dzieje Francji są szczególnie istotne wobec bezprecedensowej po 1989 r. koncentracji władzy w Polsce roku 2019.4

W Polsce 2019 r. politycy i ich urzędowi pomocnicy uznali, że sprawdzanie tożsamości wyborców zbytnio krępuje swobodę organizowania wyborów, w których dla nich liczy się tylko emocjonalne, bezrefleksyjne, aklamacyjne poparcie. Do wyborów dopuszczano zatem osoby bez dokumentu tożsamości, jeśli były użytkownikami rządowego systemu identyfikacji, który nie zapewniał żadnej niezależnej kontroli osób dopuszczanych do urn wyborczych. Przepustką do urny stało się pokazanie ekranu komputera lub przenośnego telefonu wyświetlającego obrazek, który wygenerować mogło nawet dziecko z oprogramowaniem do tworzenia stron internetowych. Okazanie ekranu komputera przenośnego ("smartfona") i emisja świetlna nie stanowiły odniesienia pojęcia "dokumentu", które użyto w art. 52 par. 1 kodeksu wyborczego.

Media publiczne, podporządkowane politykom partyjnym i urzędnikom, oraz prywatne, korumpowane pieniędzmi spółek skarbu państwa podporządkowanych politykom w wielomilionowych kwotach, uniemożliwiały w maju 2019 r. uświadomienie wyborcom oraz konkurencyjnym kandydatom rażącej nieprawdziwości propagandy, której służyły. Polskie organizacje pozarządowe, Stowarzyszenie i Fundacja Wolne Społeczeństwo latami alarmowały, że politycy w Warszawie sprzedają dzieci do USA i najbogatszych krajów Unii Europejskiej poprzez fałszywe adopcje międzynarodowe. Takie haniebne i przestępcze działanie zostało upublicznione i udokumentowane przez urzędników Komisji Europejskiej, gdy rząd USA zmusił Rumunię w 2001 r. do wydawania dzieci w zamian za zgodę na przystąpienie do NATO.5

Mimo zupełnej zasadności żądań zbadania zarzutów, politycy, a w szczególności sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, dyskredytowali i znieważali bezpodstawnie obie organizacje pozarządowe. W tej sprawie Fundacja Wolne Społeczeństwo wniosła przeciwko rządowi reprezentowanemu przez wiceministra sprawiedliwości akt oskarżenia o znieważenie podmiotu społecznego dokonane pomocnictwem i poplecznictwem rządowym w wykorzystywaniu dzieci i w zagranicznym handlu dziećmi. Prawo polskie obecnie nie pozwala na bezpośrednie oskarżenie polityka o takie czyny bez zgody chroniącego go prokuratora. Prawo polskie obecnie służy zorganizowanej przestępczości polityków.

Umyślnie naruszano i łamano zasady niezależnej i konfrontacyjnej kontroli, których istotność i konieczność w demokracji podkreślał już wybitny badacz środków politycznych ochrony wolności i demokracji Niccolò Machiavelli w "Rozważaniach nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza" (III.34):

(...) Przyznać trzeba jednak, że lud daje się niekiedy zwieść sławie otaczającej jakiegoś obywatela i przypisywanym mu czynom, gdyż jawi mu się ona większą, niż jest w istocie: nie zdarzyłoby się to natomiast władcy, którego doradcy ostrzegliby i wyprowadzili z błędu. Dlatego też mądrzy ustawodawcy republik pomyśleli o tym, aby lud również miał swoich doradców. Zarządzili oni mianowicie, aby przy wyborach na najwyższe urzędy państwowe, na które niebezpiecznie byłoby powołać ludzi miernych, w wypadku stwierdzenia nieuzasadnionego entuzjazmu ludności dla kandydata poślednich zasług, wolno było każdemu obywatelowi przedstawić zgroamzdeniu ludowemu jego nieudolność i umożliwić przez to wydanie właściwego sąd; obywatel taki zaskarbia sobie wtedy wdzięczność republiki.

Zwyczaj ów istniał w Rzymie, o czym świadczy przemówienie wygłoszone do ludu przez Fabiusza Maximusa w czasie drugiej wojny punickiej. Właśnie przystępowano do wyborów konsulów, lud był przychylny kandydaturze Tutusa Octaciliusa, Fabiusz natomiast sądził, że nie nadaje się on na konsula w tak ciężkich czasach. Wygłosił zatem mowę, w której wskazał na nieudolność Octaciliusa; lud dał się przekonać i obdarzył swym zaufaniem kogoś, kto więcej na nie zasługiwał. (...)6

Organizacje i osoby występujące o przestrzeganie w Polsce praw człowieka i zasad demokracji nie mają w Polsce w 2019 r. środków ochrony prawnej umożliwiających dalszą działalność w tym zakresie. Sądownictwo zostało przejęte przez polityków i ich nominatów na stanowiska sędziowskie. Sądy wróciły do swej roli narzędzia prześladowania obywateli, którą pełniły w latach poprzedzających podpisanie Dokumentu Kopenhaskiego.

Politycy w Polsce bezprawnie pozostawili po wejściu w życie konstytucji z 1997 r. na stanowiskach sędziowskich osoby, które występowały jako sędziowie w czasach dyktatury PRL. Konstytucja z 1997 r. wykluczyła z chwilą wejścia w życie pełnienie urzędu sędziowskiego przez każdą osobę, która nie została powołana na stanowisko sędziowskie przez prezydenta Rzeczypospolitej. Przepisy konstytucji z 1997 r. stosuje się bezpośrednio.

Politycy w Polsce wbrew konstytucji z 1997 r. przez wiele lat powoływali na stanowiska sędziowskie tysiące osób, które teraz służą im do legalizowania politycznej i urzędniczej przestępczości. Popełniono liczne przestępstwa poprzez faktyczne powołanie na stanowiska sędziowskie osób mającej polityczne poparcie, mimo wieloletniego braku podstawy prawnej powoływania ich na te stanowiska potwierdzonego orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 29 listopada 2007 r. (SK 43/06). W akcie symbolicznego bezprawia bezprawnie na stanowisko sędziego powołano także Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego, urzędującą w 2019 r. w czasie wyborów do Parlamentu Europejskiego. Sąd Najwyższy ma orzekać o protestach wyborczych oraz o ważności tych wyborów.

W czasie kampanii wyborczej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. politycy w Polsce poczynili jeszcze jeden symboliczny krok przeciwko demokracji: zablokowali dostęp do serwisu internetowego Sejmu osobom korzystającym z sieci Tor, chroniącej prywatności użytkowników Internetu, i stworzyli system śledzenia osób śledzących strony internetowe Sejmu. Fundacja Wolne Społeczeństwo wzywa Sejm do zgodnego z prawem rozpatrzenia wniosku o usunięcie blokad dostępu do stron oraz udzielenia informacji publicznej o okolicznościach ich wprowadzenia. Wezwania pozostają bezskutecznymi. Po 44 latach od podpisania 1 sierpnia 1975 r. aktu końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, demokracja nie jest już modna w Europe i nie ma wielu obrońców. Gdy obrona praw człowieka nie służy zwalczaniu Rosji lub innej konkurencji w walce o światowe wpływy i globalne zasoby, państwa "Zachodu" przestają się nią zajmować.


  1. http://civilfreedom.org/doc/2019/06/25993263.sws_protest_wyborczy_201906031622_a.pdf

  2. https://bisnetus.wordpress.com/2016/07/31/dokument-spotkania-kopenhaskiego-konferencji-w-sprawie- ludzkiego-wymiaru-kbwe/, https://www.osce.org/odihr/elections/14304.

  3. "Stąd widzimy pojawienie się nowego typu partii --- partii kartelowej, którą cechuje wzajemne przenikanie się (interpenetration) partii i państwa, a także nowy wzór zmowy międzypartyjnej. W tym sensie, może bardziej odpowiednia byłaby teza o powstaniu partii kartelowych w liczbie mnogiej, skoro ich rozwój zależy od zmowy i współpracy pomiędzy pozornymi konkurentami oraz od porozumień, które z konieczności wymagają zgody i współpracy ze strony wszystkich lub prawie wszystkich liczących się partii. (...) Ponadto politycy w pogoni za długoterminową karierą zaczynają postrzegać swoich politycznych przeciwników jako kolegów profesjonalistów napędzanych tym samym pragnieniem bezpieczeństwa pracy, stojących twarzą w twarz z tymi samymi rodzajami napięć jak oni sami i z którymi trzeba będzie prowadzić interesy na dłuższą metę. Równowaga staje się ważniejsza niż triumf, a polityka staje się raczej pracą niż powołaniem. (...) Inaczej ujmując ten problem, można stwierdzić, że partie odeszły od reprezentowania interesów obywateli wobec państwa na rzecz reprezentowania interesów państwa wobec obywateli." (Oblicza demokracji. Partie i systemy partyjne w ujęciu Petera Maira, red. W. Gagatek, K. Walecka, Kraków-Warszawa 2016, s. 270, 280, 359).

  4. "Śledząc w najogólniejszym zarysie przebieg tej Rewolucji, postaram się pokazać, jakie zdarzenia, jakie błędy i mylne rachuby sprawiły, że ciż sami Francuzi musieli odstąpić od swoich początkowych zamiarów i, zapominając o wolności, zapragnęli stać się już tylko równymi sługami władcy świata; w jaki sposób rząd silniejszy i znacznie bardziej absolutny niż ten, który Rewolucja obaliła, ponownie przejmuje i skupia w swoich rękach całą władzę, znosi te wszystkie tak drogo okupione wolności, umieszcza w ich miejsce ich malowane obrazki i, nazywając władzą ludu oddawanie głosów przez wyborców, którzy nie mogą ani pytać i żądać odpowiedzi, ani umawiać się, ani wybierać, nazywając dobrowolnym uchwalaniem podatków przyzwolenie niemych albo ujarzmionych zgromadzeń oraz odbierając narodowi zdolność rządzenia sobą, najważniejsze gwarancje prawne, wolność myślenia, mówienia i pisania, czyli to, co było najcenniejsze i najszlachetniejsze w zdobyczach roku 89 --- sam jeszcze stroi się w to wielkie imię." Alexis de Tocqueville, Dawny ustrój i rewolucja, Warszawa 2005, s. 27 (L'Ancien Régime et la Révolution, 1856). "Wybory parlamentarne w Polsce w 2015 roku (...) odbyły się 25 października (...). Po raz pierwszy od 1989 roku zwycięski komitet wyborczy zdobył większość sejmową umożliwiającą sformowanie samodzielnego rządu." (pl.wikipedia.org).

  5. https://www.youtube.com/watch?v=vBz_4z6llJU.

  6. Niccolò Machiavelli, Wybór pism, Warszawa 1972, s. 597; "E perché e' può essere che i popoli s'ingannerebbono della fama, della opinione e delle opere d'uno uomo, stimandole maggiori che in verità non sono, il che non interverrebbe a uno principe, perché gli sarebbe detto, e sarebbe avvertito da chi lo consigliasse; perché ancora i popoli non manchino di questi consigli, i buoni ordinatori delle republiche hanno ordinato, che, avendosi a creare i supremi gradi nelle città, dove fosse pericoloso mettervi uomini insufficienti, e veggendosi la voga popolare essere diritta a creare alcuno che fosse insufficiente, sia lecito a ogni cittadino, e gli sia imputato a gloria, di publicare nelle concioni i difetti di quello, acciocché il popolo, non mancando della sua conoscenza, possa meglio giudicare. E che questo si usasse a Roma, ne rende testimonio l'orazione di Fabio Massimo, la quale ei fece al popolo nella seconda guerra punica, quando nella creazione de' Consoli i favori si volgevano a creare Tito Ottacilio; e giudicandolo Fabio insufficiente a governare in quelli tempi il consolato, gli parlò contro, mostrando la insufficienza sua; tanto che gli tolse quel grado, e volse i favori del popolo a chi più lo meritava che lui".

]]>
<![CDATA[Hubzilla i Fedewersum]]>Jako platforma Hubzilla cechuje się ogromną różnorodnością i głębią możliwości, które oferuje. Mike Macgirvin, twórca platformy, podkreślił swą powszechnie znaną uwagą, że system ten nie ma komercyjnego odpowiednika zdatnego do porównania z nim - nie jest tylko siecią społeczną lub tylko forum ani rozwiązaniem do przechowywania danych w Internecie ani

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/hubzilla-i-fedewersum/250c1e37-76fa-4cc0-8e4d-758c6d986655Tue, 02 Apr 2019 11:38:31 GMT

Jako platforma Hubzilla cechuje się ogromną różnorodnością i głębią możliwości, które oferuje. Mike Macgirvin, twórca platformy, podkreślił swą powszechnie znaną uwagą, że system ten nie ma komercyjnego odpowiednika zdatnego do porównania z nim - nie jest tylko siecią społeczną lub tylko forum ani rozwiązaniem do przechowywania danych w Internecie ani systemem zarządzania treścią.

https://medium.com/we-distribute/the-do-everything-system-an-in-depth-review-of-hubzilla-3-0-692204177d4e

Hubzilla i Fedewersum

Wedle definicji umieszczonej na stronie projektu:

Hubzilla jest nośną platformą tworzenia wzajemnie powiązanych serwisów internetowych cechujących się zdecentralizowaną identyfikacją użytkowników, podstawą organizowania komunikacji i uprawnień dostępowych korzystającą z powszechnych technologii serwerów internetowych.

(...) Hubzilla najbardziej przyda się osobom chcącym samemu udostępniań swe serwisy internetowe, mogąc także działać jako narzędzie usług przechowywania danych w Internecie, jak również platforma zdecentralizowanej komunikacji społecznej. Jest przeznaczona dla osadników generacji internetowej, dla ludzi chcących zrezygnować z usług stron trzecich i dostawców danych.

https://medium.com/we-distribute/got-zot-mike-macgirvin-45287601ff19

https://medium.com/we-distribute/a-quick-guide-to-the-free-network-c069309f334

https://thoughtshrapnel.com/2018/05/31/protocols-for-the-free-web/

https://medium.com/@tamanning/nomadic-identity-brought-to-you-by-hubzilla-67eadce13c3b

https://www.howtoforge.com/tutorial/how-to-install-hubzilla-on-ubuntu/

]]>
<![CDATA[Pytania o polską rządową pomoc w porywaniu dzieci Polakom za granicą]]>Zrozpaczona matka, pracująca w Wielkiej Brytanii Polka, której dziecko porwał brytyjski sąd z ewidentną pomocą polskiego rządu, spotyka się w piątek, 29 marca 2019 r., w Warszawie z wiceministrem sprawiedliwości Michałem Wójcikiem, aby domagać się naprawienia szkód i otrzymać odpowiedź na zarzuty dotyczące polskiej rządowej pomocy w porywaniu dzieci Polakom

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/pytania-o-polska-rzadowa-pomoc-w-porywaniu-dzieci-polakom-za-granica/179cd0b2-62e3-483b-a597-990322e23583Thu, 28 Mar 2019 14:13:46 GMT

Zrozpaczona matka, pracująca w Wielkiej Brytanii Polka, której dziecko porwał brytyjski sąd z ewidentną pomocą polskiego rządu, spotyka się w piątek, 29 marca 2019 r., w Warszawie z wiceministrem sprawiedliwości Michałem Wójcikiem, aby domagać się naprawienia szkód i otrzymać odpowiedź na zarzuty dotyczące polskiej rządowej pomocy w porywaniu dzieci Polakom za granicą.

Matka pisemnie zapytuje, czy wbrew prawu Minister Sprawiedliwości uznaje lub uznał właściwość sądu angielskiego w sprawie adopcji lub przysposobienia jej dziecka, czy podjął lub przygotował jakiekolwiek czynności rządu polskiego mające na celu zbadanie właściwość sądu angielskiego w tej sprawie oraz ewentualnych nieprawidłowości w działaniu sądu angielskiego w sprawie rodzinnej jej dziecka, a także, czy ustalił jakąkolwiek możliwość finansowania przez Rzeczpospolitą zapewnienia jej dziecku oraz jej samej pełnomocnika albo pełnomocników w Wielkiej Brytanii celem zbadania nieprawidłowości w działaniu sądu angielskiego w sprawie rodzinnej jej dziecka.

Matka wskazuje potrzebę rządowej odpowiedzi na zarzut Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo, czynienia przez polski rząd i polityków z prawa międzynarodowego rodzinnego oraz z uprawnień organów centralnych działających według tego prawa, narzędzi politycznych lub urzędowych dla szantażystów wymuszających haracze od rodziców. Pyta o inne matki, ofiary przestępstw, których sprawcy byli wspierani przez urzędników ministerstwa sprawiedliwości.

Wiceminister Michał Wójcik wykluczył obecność w czasie piątkowego spotkania osoby towarzyszącej matce ze strony organizacji pozarządowej Identity Heritage Supporting Board (4000 W Montrose Ave 576, Chicago, IL 60641, USA) oraz obecność prawnika matki. W innej podobnej sprawie inna matka wskutek samotnego spotkania z wiceministrem została oszukana i pozbawiona wszelkiej pomocy.

Spotkanie matki z wiceministrem ma odbyć się rano 29 marca 2019 r. w Ministerstwie Sprawiedliwości. Spodziewać można się milczenia polityków i usiłowania zastraszenia matki oraz zwalczania organizacji społecznych. Rządowe media skupiają się na propagandzie rzekomych sukcesów polityków w ochronie polskich rodzin za granicą.

Pismo matki do wiceministra (PDF):

Pytania o polską rządową pomoc w porywaniu dzieci Polakom za granicą

]]>
<![CDATA[Gorzowski opiekun wykorzystał dziecko do pomówień w brukowcu]]>Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo zarzuca wykorzystanie dziecka do pomówień w brukowcu gorzowskiemu opiekunowi dziecka wskazanego przez inną organizację społeczną jako narażone na uprowadzenie do adopcji zagranicznej. Do gorzowskiego sądu skierowany został wniosek Fundacji Wolne Społeczeństwo o zabezpieczenie dziecka poprzez zakazanie niemieckiej spółce Ringier Axel Springer Polska z siedzibą w Warszawie publikowania

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/gorzowski-opiekun-wykorzystal-dziecko-do-pomowien-w-brukowcu/6898eb91-9ac8-4272-a37d-40c44fec6758Thu, 14 Mar 2019 14:40:26 GMT

Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo zarzuca wykorzystanie dziecka do pomówień w brukowcu gorzowskiemu opiekunowi dziecka wskazanego przez inną organizację społeczną jako narażone na uprowadzenie do adopcji zagranicznej. Do gorzowskiego sądu skierowany został wniosek Fundacji Wolne Społeczeństwo o zabezpieczenie dziecka poprzez zakazanie niemieckiej spółce Ringier Axel Springer Polska z siedzibą w Warszawie publikowania artykułu naruszającego dobra osobiste dziecka.

Gorzowski opiekun wykorzystał dziecko do pomówień w brukowcu

PDF

Wykorzystanie dziecka

Działający w Gorzowie opiekun i biegacz jest podejrzewany o wykorzystanie dziecka celem dyskredytowania społecznej organizacji pozarządowej występującej przeciwko adopcyjnemu stręczeniu dzieci oraz bezprawnym adopcjom zagranicznym.1 Działający w Gorzowie adwokat jest podejrzewany o pomocnictwo w wykorzystanie dziecka celem dyskredytowania organizacji społecznej.2

Fundacja im. Dobrego Pasterza upubliczniła uzasadnione powiadomienie o podejrzeniu uprowadzenia lub bezprawnej adopcji zagranicznej dzieci: P. oraz N. Przeciwko fundacji wystąpił opiekun małoletniej N. z "Przedsądowym wezwaniem do zapłaty ..." kwoty 50 tys. złotych, twierdząc, że działa w imieniu małoletniej lub że działa jako małoletnia. Jego pomocnikiem w wystąpieniu był gorzowski adwokat.

"Przedsądowe wezwanie do zapłaty ..." kwoty 50 tys. złotych skierowane zostało przez obu panów do fundacji, która w dobrej wierze, w celu ochrony dzieci, opublikowała w Internecie, wraz z komentarzami i wezwaniami do ochrony dzieci, siedemnastosekundowy nieciągły zapis cyfrowy jednej fotografii dziewczynki z twarzą w połowie zasłoniętą dłonią, a także nieco dłuższy, także nieciągły, zapis wizerunku chłopca. Publikację zamieszczono obok wielu innych podobnych publikacji dotyczących udokumentowanych przypadków naruszania praw dzieci w procederze ich adopcyjnego stręczenia w ramach organizowania ich pobytów zagranicznych. Przedstawiciel fundacji w komentarzu załączonym do zapisu wyraził przekonanie lub podejrzenie, że dzieci zostały wbrew prawu wywiezione z Polski. Okoliczności objęte zarzutami nie zostały wyjaśnione ani przez opiekuna ani przez adwokata ani inną obowiązaną osobę (art. 72 Konstytucji) do dnia 14 marca 2019 r.

Niemiecka firma Ringier Axel Springer Polska z siedzibą w Warszawie, posługująca się gazetowym tytułem "Fakt", łamie tymczasem podstawowe zasady etyki medialnej, publikując pomówienia czynione z wykorzystaniem dziecka i na jego szkodę. Prawdopodobnie celem firmy jest wspieranie powiązanych z Niemcami sprawców handlu polskimi dziećmi. W okresie wyborczym szczególne podejrzenia dotyczą partyjki "Solidarna Polska" znanej z powiązań z urzędnikami naruszającymi prawo oraz wspierania takich osób w zamian za pomoc w przekazywaniu środków finansowych celem wspierania kampanii wyborczej tej partyjki, oraz innych podobnych działań.3

Publikacja na szkodę dziecka

Przedstawiciel Fundacji im. Dobrego Pasterza usunął niezwłocznie publikację fundacji po powiadomieniu go przez niemiecko-polskich dziennikarzy o możliwych omyłce i braku potrzeby ochrony dziecka. Tymczasem opiekun dziewczynki doprowadził po tym usunięciu do publikacji w wielkonakładowej gazecie "Fakt" i serwisie internetowym artykułu wprost szkodliwego dla niej, stanowiącego zarazem środek dyskredytowania fundacji, która być może popełniła błąd w rozpoznaniu dziecka:

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/sosnowiec-fundacja-im-dobrego-lazarza/457tv8v

Zmiana nazwy fundacji w tej publikacji wraz z pominięciem nazwiska jej przedstawiciela mogą służyć ochronie sprawców publikacji artykułu przed odpowiedzialnością za szkody wyrządzone Fundacji im. Dobrego Pasterza.

Sprawa dla sądu

Ustalenie z udziałem niezależnej, społecznej organizacji pozarządowej sytuacji prawnej i faktycznej małoletniego P. jest obowiązkiem Prokuratury wynikającym wprost z art. 72 ust. 1 zd. 2 Konstytucji. Ze względu na potencjalnie szeroki, także międzynarodowy, rozgłos sporu o adopcyjne stręczenie dzieci, należy przed sądem ustalić, czy czynności opiekuna małoletniej N. podejmowane są w tym kontekście w jej interesie, czy na jej szkodę, w interesie osób trzecich, uczestników tego sporu, objętych krytyką przez fundację. W szczególności należy sporządzić pełne zestawienie potencjalnych korzyści i szkód dla dziewczynki wynikających z czynności jej opiekuna, ważąc przy tym możliwość osiągnięcia przez nią pełnoletności w czasie, gdy skutki tych czynności nie będą jeszcze ustalone.

Wzywane do działania Prokuratura Okręgowa w Gorzowie i Sąd Rejonowy w Gorzowie milczą. Adwokat opiekuna odmawia odpowiedzi na pytania o los dzieci.4

Każdy, kto uważa się za obywatela Rzeczypospolitej lub dysponuje ludzkimi odruchami może udzielić pomocy w obronie dzieci, żądając w trybie dostępu do informacji odpowiedzi na następujące pytania od organów wskazanych poniżej:

Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim, WYDZIAŁ III RODZINNY I NIELETNICH, ul. Chopina 52 bl. 10, 66-400 Gorzów Wielkopolski, e-mail: 3rodzinny+gorzow-wlkp/sr/gov/pl, fax.: 0048 957 256 499

PROKURATURA OKRĘGOWA W GORZOWIE WIELKOPOLSKIM, ul. Moniuszki 2, 66-400 Gorzów Wlkp., e-mail: sekretariat+prokuratura-gorzow/pl, fax.: 0048 95 7392 005

PILNY wniosek o udzielenie informacji publicznej

W związku z uzasadnionym powiadomieniem o podejrzeniu i o możliwości wykorzystywania lub uprowadzenia dzieci, których dotyczy publikacja:

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/sosnowiec-fundacja-im-dobrego-lazarza/457tv8v,

bardzo proszę o pilne udzielenie mi e-mailem (...........................) odpowiedzi na pytania:

  1. Czy wykluczyli Państwo dowodnie uprowadzenie lub wykorzystywanie obojga albo jednego z wyżej wskazanych dzieci?

  2. Czy wykluczyli Państwo dowodnie czyn albo czyny przedstawienia obojga albo jednego z wyżej wskazanych dzieci w ofercie dzieci, które można adoptować, przysposobić lub przyjąć na pobyt czasowy ("hosting") w prywatnym domu lub mieszkaniu w Polsce lub za granicą?

  3. Czy ustalili Państwo dowodnie, że oboje albo jedno z wyżej wskazanych dzieci przebywa obecnie w Polsce lub za granicą pod opieką rodzica albo w Polsce pod opieką zastępczą albo adopcyjną?

  4. Czy wiadomo Państwu o jakichkolwiek działaniach Prokuratury lub Policji w sprawach wyżej wskazanych dzieci?

Uzasadnienie

Wobec powiadomienia o zaginięciu dzieci jesteśmy obowiązani przepisami prawa podjąć możliwe działania celem ustalenia sytuacji dzieci, przyjmując pierwszeństwo ochrony bezpieczeństwa i dobra dzieci przed innymi dobrami.


  1. Opiekun Jarosław Baryła wykorzystał dziecko do pomówień w brukowcu.

  2. Adwokat Wojciech Kuśnierz wspiera wykorzystanie dziecka do pomówień w brukowcu.

  3. "https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/politycy-solidarnej-polski-podzielili-miliony-z-funduszu-sprawiedliwosci,867376.html", "https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/raport-nik-ministerstwo-sprawiedliwosci-zlamalo-prawo-dajac-25-mln-cba,845018.html", "https://wiadomosci.com/nik-25-mln-zl-nielegalnie-wydatkowane-z-funduszu-sprawiedliwosci-na-cba-co-na-to- ministerstwo-sprawiedliwosci/", "https://oko.press/politycy-pis-promowali-sie-na-konferencji-za-pieniadze-z-funduszu-przeciwdzialania-przestepczosci/".

  4. Adwokat Wojciech Kuśnierz reprezentujący opiekuna Jarosława Baryłę dwakroć telefonicznie odmówił odpowiedzi na zapytania Fundacji Wolne Społeczeństwo skierowane doń pocztą elektroniczną (e-mail).

]]>
<![CDATA[Apel pedagogów o międzynarodową ochronę polskich rodzin]]>Wobec bezskutecznego oczekiwania na publikację przez media i dziennikarzy całości bezprecedensowego apelu pedagogów polskich o międzynarodową ochronę polskich rodzin, Fundacja Wolne Społeczeństwo udostępnia jego treść na podstawie informacji uzyskanych w toku sporu prawnego o udostępnienie apelu prowadzonego z pracownikami kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy.

Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo zwraca uwagę, że działające

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/apel-pedagogow-o-miedzynarodowa-ochrone-polskich-rodzin/2d5e0574-58a9-433b-924e-1413299ff400Mon, 04 Mar 2019 07:44:06 GMT

Wobec bezskutecznego oczekiwania na publikację przez media i dziennikarzy całości bezprecedensowego apelu pedagogów polskich o międzynarodową ochronę polskich rodzin, Fundacja Wolne Społeczeństwo udostępnia jego treść na podstawie informacji uzyskanych w toku sporu prawnego o udostępnienie apelu prowadzonego z pracownikami kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy.

Apel pedagogów o międzynarodową ochronę polskich rodzin

Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo zwraca uwagę, że działające w Polsce media w warunkach niemieckich wpływów finansowych i dominacji w branży medialnej konsekwentnie pomijają w swych publikacjach dotyczących apelu jego treść obejmującą niemieckie zbrodnie przeciwko polskim dzieciom.

List otwarty - Apel

Szanowny Panie Prezydencie!

Nawiązując do dotychczasowych działań urzędników Pańskiej kancelarii i rządu RP, które mają powodować kierowanie polskich dzieci odbieranych przez Jugendamt do rodzin „nieobcych kulturowo", uznajemy, że jest to rozwiązanie mniej niż połowiczne.

My, niżej podpisani — jako akademickie środowisko pedagogów — apelujemy do Pana Prezydenta o podjęcie międzynarodowej akcji dyplomatycznej i rozwiązań prawnych mających na celu powrót do Polski dzieci dotychczas przejętych przez niemiecki Jugendamt oraz podobne organizacje w innych krajach Europy zachodniej i północnej, oraz odsyłanie do Polski dzieci, którymi w przyszłości zainteresują się te organizacje, postanawiając odebrać je polskim rodzicom.

Zauważmy, że dzieci obywateli polskich przebywających czasowo za granicą, tj. nie posiadających obcego obywatelstwa, pozostają nadal polskimi obywatelami. Zdumiewające zatem w swej istocie jest przywłaszczanie tych dzieci przez państwa ich tymczasowego pobytu. Apelujemy więc do Pana Prezydenta o jak najszybsze uruchomienie akcji dyplomatycznej i odpowiednich procedur prawnych zmierzających do tego, by konieczność interwencji Jugendamtu (lub innych analogicznych organizacji) prowadząca do zabrania dzieci spod opieki rodziców, kończyła się bezpośrednim przekazaniem tych dzieci na teren polskich ambasad w danym kraju, które przekażą je polskiemu systemowi opiekuńczemu.

Wszyscy pamiętamy o losie ok. 200 - 250 tysięcy polskich dzieci odebranych przez Niemcy w czasie II wojny światowej polskim rodzicom w celach germanizacyjnych. Po wojnie władze PRL zaniechały akcji odzyskiwania dzieci wywiezionych w nieludzkich warunkach. Biegu historii nie da się odwrócić, jednak niech cierpienie i liczne ofiary śmiertelne dzieci z tamtych lat będą głosem wołającym, by los polskiego dziecka nie powtarzał się w coraz to nowych okolicznościach politycznych.

Żywimy przekonanie, że Państwo polskie — świadczące szeroką pomoc materialną dla obywateli obcych krajów — jest w stanie przyjąć wszystkie polskie dzieci pod swoją opiekę. To polskie sądownictwo, tu w kraju, winno podejmować decyzje o dalszych losach tych dzieci - oczywiście po weryfikacji sytuacji rodzinnej dziecka i w kontakcie z ich biologicznymi rodzicami.

Druga część naszego apelu jest postulatem natychmiastowego zakazu adopcji zagranicznych, gdyż praktycznie nie mamy pewności odnośnie do pomyślnego losu tych dzieci. Zakazowi adopcji zagranicznych winna towarzyszyć pogłębiona weryfikacją legalności dotychczasowych praktyk w tej kwestii (prowadzących je organów / fundacji) oraz sprawdzenie sytuacji dzieci już skierowanych do adopcji zagranicznych (nota bene wymagane przez obowiązujące w Polsce procedury, lecz najczęściej nie realizowane).

Polacy nie mają żadnych powinności świadczenia swoimi dziećmi nawet najbardziej szlachetnym ofertom zagranicznym; posiadają natomiast wystarczające możliwości opieki i wychowania każdego dziecka tracącego rodzinę.

Jako pedagodzy chętnie zaangażujemy się w konieczną korektę polskiego systemu opiekuńczego, by był on wstanie zapewnić opiekę tym dzieciom.

Prof. dr hab. Janina Kostkiewicz – Uniwersytet Jagielloński
Prof. dr hab. Franciszek Wojciechowski - Uniwersytet Jagielloński
Dr hab. Anna Gaweł - Uniwersytet Jagielloński
Dr hab. Beata Gola - Uniwersytet Jagielloński
Prof. dr hab. Stanisław Palka - Uniwersytet Jagielloński
Dr hab. Małgorzata Michel - Uniwersytet Jagielloński
Dr hab. Dorota Pauluk - Uniwersytet Jagielloński
Dr hab. Mariusz Sztuka - Uniwersytet Jagielloński
Dr Barbara Łuczyńska - Uniwersytet Jagielloński
Dr Małgorzata Piasecka - Uniwersytet Jagielloński
Dr Bożena Czerska - Uniwersytet Jagielloński
Dr Krzysztof Polak - Uniwersytet Jagielloński
Dr Jolanta Nazaruk - Uniwersytet Jagielloński
Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski – Przewodniczący KNP PAN, Uniwersytet Łódzki, Akademia Pedagogiki Specjalnej im. M.G. Warszawa
Dr hab., prof. APS Jan Łaszczyk – Akademia Pedagogiki Specjalnej im. M.G. Warszawa
Dr hab, prof. US Małgorzata Makiewicz – Uniwersytet Szczeciński
Prof. dr hab. inż Janusz Morbitzer - Akademia WSB w Dąbrowie Górniczej
Dr hab., prof. UMK Dorota Siemieniecka – Uniwersytet Mikołaja Kopernika Toruń
Prof. dr hab. Bronisław Siemieniecki – Uniwersytet Mikołaja Kopernika Toruń
Prof. dr hab. Stanisław Juszczyk – Uniwersytet Śląski Katowice
Dr hab., prof. APS Józef Bednarek – Akademia Pedagogiki Specjalnej im. M.G. Warszawa
Dr Ewa Lewandowska-Tarasiuk – Akademia Pedagogiki Specjalnej im. M.G. Warszawa
Dr Zbigniew Łęski – Uniwersytet Hum-Przyr. Im. Jana Długosza Częstochowa
Dr Justyna Bluszcz – Akademia Pedagogiki Specjalnej im. M.G. Warszawa
Ks. dr hab., prof. UR Janusz Miąso – Uniwersytet Rzeszowski
Dr Janusz Kłoniecki – Akademia Pedagogiki Specjalnej im. M.G. Warszawa
Dr hab., prof. ChAT Marek Piotrowski – ChAT Warszawa
Dr hab., prof. UP Barbara Kędzierska – Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Prof. dr hab. Włodzimierz Gogołek – Uniwersytet Warszawski
Prof. dr hab. Maria Czerepaniak-Walczak – Uniwersytet Szczeciński
Dr hab. Jarosław Horowski – Uniwersytet Mikołaja Kopernika Toruń
Dr hab. Alina Rynio – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Dr hab., prof. KUL Ryszard Skrzyniarz – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II 3.
Dr hab. Wiesław Partyka – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Prof. dr hab. Marian Surdacki – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Dr Elżbieta Stoch – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Dr hab., prof. KUL Danuta Opozda – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Mgr Izabel Głodzik – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Dr Agnieszka Linca-Ćwikła – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Dr Aleksandra Borowicz – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Ks. Prof. dr hab. Marian Nowak – Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Mgr Urszula Krzyżanowska - Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Dr Małgorzata Łobacz - Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Dr Sławomir Nazaruk – UM Lublin
Dr hab., prof. UP Andrzej Ryk – Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof. UP Katarzyna Potyrała - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof. UP Jolanta Zielińska - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof. UP Krzysztof Gurba - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr Agnieszka Lasota - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof. UP Joanna Łukasik - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr Olga Wyżga - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof. UP Adam Mikrut - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof.. UP Piotr Majewicz - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof. UP Danuta Wolska - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof. UP Jolanta Baran - Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr Agnieszka Suplicka - Uniwersytetu w Białymstoku
Dr Joanna Dąbrowska - Uniwersytetu w Białymstoku
Dr Łukasz Kalisz - Uniwersytetu w Białymstoku
Prof. zw. dr hab. Elwira Kryńska - Uniwersytetu w Białymstoku
Dr Anna Młynarczuk-Sokołowska - Uniwersytetu w Białymstoku
Dr Artur Konopacki - Uniwersytetu w Białymstoku
Dr hab., prof. UP Paweł Sajdek – Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN Kraków
Dr hab., prof. UJD Wiesława Sajdek – Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa
Dr hab. Wiesław Wójcik - Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa
Dr hab. prof. UJD Adam Olech - Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa
Dr hab., prof. UJD Maciej Woźniczka – Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa
Dr Grzegorz Sitek - Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa
Dr Ryszard Miszczyński - Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa
Dr Mariusz Oziębłowski - Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa
Mgr Michał Płóciennik - Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa
Dr Henryk Popowski - Uniwersytet Hum-Przyr. im. Jana Długosza Częstochowa

]]>
<![CDATA[Wykluczanie udziału kobiet w demokracji w Polsce]]>Niemal dokładnie w stulecie przyznania kobietom 28 listopada 1918 r. pełnych praw wyborczych w Polsce, ich prawa do udziału w demokracji są w Polsce łamane. Na początku listopada polscy posłowie z naruszeniem prawa uniemożliwili demokratyczne rozpatrzenie w Sejmie projektu ustawy o ochronie przed niebezpiecznymi szczepieniami popieranego przede wszystkim przez kobiety.

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/wykluczanie-udzialu-kobiet-w-demokracji-w-polsce/2cf1a15c-e935-4273-8e88-9d7a67264099Wed, 28 Nov 2018 21:25:06 GMT

Niemal dokładnie w stulecie przyznania kobietom 28 listopada 1918 r. pełnych praw wyborczych w Polsce, ich prawa do udziału w demokracji są w Polsce łamane. Na początku listopada polscy posłowie z naruszeniem prawa uniemożliwili demokratyczne rozpatrzenie w Sejmie projektu ustawy o ochronie przed niebezpiecznymi szczepieniami popieranego przede wszystkim przez kobiety. Tydzień wcześniej, w październiku, senatorowie partii rządzącej zablokowali powołanie kobiety na stanowisko rzecznika praw dziecka, mimo uprzedniego pełnego poparcia jej kandydatury przez tę partię w Sejmie i mimo braku innej kandydatury dorównującej jej kwalifikacjami lub choćby spełniającej wymogi prawne. W obu przypadkach politycy wykonywali polecenia kierownictw partyjnych dla ochrony interesów urzędników i korporacji łamiących prawo w Polsce na szkodę dzieci lub pacjentów. Polityczni karierowicze pozbawili głosu kobiety broniące wspólnego dobra swych rodzin i dzieci.

PDF

Wykluczanie udziału kobiet w demokracji w Polsce

Gdy 28 listopada 1918 r. Józef Piłsudski podpisał dekret będący wykonaniem rządowego zobowiązanie do przyznania kobietom praw wyborczych, czynnych i biernych, droga kobiet do udziału w demokracji wydawała się otwarta. Jednak już po dziesięciu latach widoczną stała się nieefektywność instytucji demokratycznych w Polsce. W szczególności przyznane kobietom prawa wyborcze okazały się nie zapewniać udziału w demokracji. Oddanie prawa wybierania posłów w ręce oligarchii partyjnych dokonane poprzez oparcie wyborów do Sejmu o listy partyjne, a nie o indywidualne kandydatury, uczyniło prawa wyborcze narzędziem politycznie nieskutecznym. Już w 1929 r., jeszcze zanim pojawiły się w Polsce media masowe, widać było, że: "System głosowania na listy, nie zaś na osoby, powoduje następujące skutki ujemne: (...) obniża poziom umysłowy Sejmu, ponieważ indywidualność kandydatów nie gra roli, a o postawieniu na liście oraz o kolejności kandydatów decydują zarządy partyjne, kierując się przede wszystkim ich zasługami partyjnymi, (...) znaczna część posłów składa się z wynagradzanych mandatami agitatorów partyjnych, dla których walka partyjna jest zawodem".1

Po upływie stu lat, w epoce mediów masowych, prawa wyborcze są już tylko narzędziem pośredniego sprawowania władzy przez oligarchiczne grupy interesów polityczno-finansowych. Oligarchie polityczno-finansowe i urzędnicze decydują o dopuszczaniu kandydatów do wyborów poprzez układanie list wyborczych i poprzez przydzielanie kandydatom dostępu do mediów. Przeciętni wyborcy głosują pod wpływem dezinformacji i manipulacji dokonywanych za pomocą mediów masowego przekazu. Przeciętni wyborcy korzystają także z medium niemasowego, jakim jest Internet, tak samo jak z mediów masowych, biernie śledząc publikacje najwyżej paru serwisów.

Kobiety są w Polsce faktycznie wykluczone z udziału w polityce, ponieważ poprzez konsekwentne niszczenie organizacji społecznych i blokowanie udziału tych organizacji w procedurze podejmowania decyzji politycznych, polityka w Polsce jest obecnie jedynie dziedziną współzawodnictwa i gry o stanowiska oraz o dochody związane z nimi, legalnie lub nielegalnie, i o pozycje społeczne i polityczne, a także, głównie dla gospodarczych i politycznych podmiotów zagranicznych, jest dziedziną negocjowania wpływów i uprawnień na terytorium Polski, która wskutek korupcji swej klasy politycznej jest państwem niesuwerennym. Cechujące większość kobiet zainteresowanie polityką pojmowaną jako porządkowanie sfery publicznej i rozwiązywanie wspólnych problemów w interesie publicznym, sprawia, że nie widzą one dla siebie miejsca wśród owych "agitatorów partyjnych, dla których walka partyjna jest zawodem". Fałszywe inicjatywy przyznawania kobietom gwarancji stałego udziału wśród kandydatów na stanowiska polityczne nie mają dla kobiet rzeczywistej wartości, ponieważ nie dają im wpływu na politykę w interesującym je zakresie, a jedynie mogą służyć indywidualnym karierom osób łatwych do skorumpowania.

Politycy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Wiedzą, że prawdziwy udział kobiet w polityce jest możliwy tylko w warunkach demokracji wspólnotowej, opartej o gwarantowane prawnie uczestnictwo organizacji społecznych w procedurach demokratycznych, a nie w warunkach rządów partyjnych opartych o walkę o stanowiska polityczne, agitację i medialne manipulacje. W przeciwieństwie do partii politycznych organizacje społeczne skupiają wiele kobiet, często uzyskujących w nich przewagę liczebną nad mężczyznami. Były polityk a zarazem politolog, opisujący w swych publikacjach sytuację polityczną w Polsce w oparciu o metodykę naukową i jednocześnie ze sporą dozą ironii, być może nazbyt pesymistycznie podkreśla nieodwracalność upadku polskiej demokracji w obecnych ramach ustrojowych, ale trafnie wskazuje głębię jej rozkładu: "Politycy wiedzą, że demos stracił zdolność do racjonalnej oceny rzeczywistości i zadowala się perkalikami. Dlatego często peregrynują do niego z wizytami, chętnie się z nim spotykają, fotografują, obściskają. Wiedzą, że on niczego więcej nie potrzebuje, że nie jest w stanie sensownie ocenić ich pracy i przeprowadzić bilansu ich dokonań, że nie potrafi zrozumieć procesów politycznych oraz racjonalnie zestawić dobrych i złych posunięć. (...) I rządzący bardzo szybko wyciągnęli z tego słuszne wnioski - zamiast uprawiania polityki, wzięli się za produkcję spektaklu, w którym zresztą występują w głównych rolach. Wiedząc, że dla demos nie liczy się ich praktyczna działalność, zaczęli zabawiać go sobą i swoim życiem. (...) Demos jest dziś ślepy. Wszystko, co wie, podpowiadane jest mu przez tych, którzy chcą zdobyć nad nim władzę. Niczego nie jest w stanie samodzielnie przeanalizować, niczego na własny użytek zrozumieć. W starciu z klasą polityczną jest wielkim, choć całkowicie bezbronnym zwierzęciem. Ci, którzy na niego wsiedli i założyli mu lejce, nie mają zamiaru z niego zsiadać. Potrzebują jego mocy. Ale jest on całkowicie kontrolowany przez nich - w każdym ruchu musi być im powolny. Nie ma możliwości samodzielnego biegu, autonomicznego wyboru drogi. Jeźdźcy mocno trzymają się w siodle. Z dnia na dzień coraz mocniej. I coraz większą mają wprawę w tym, co robią. Ich przewaga jest już bezwarunkowa. Kiedyś musieli liczyć się ze zrzuceniem. Dziś ich władza jest już nieodwoływalna. Zwłaszcza, że demos nie ma zamiaru kwestionować ich przywództwa. Co więcej, domaga się tego od nich. Chce ich przywództwa, ponieważ oni wiedzą o demos więcej niż on sam o sobie. Tę unikalną wiedzę posiedli za jego pieniądze i wykorzystują ją do sprawowania nad nim podzielnej (bo dzielą się nią między sobą) władzy".2

Rzeczywisty udział kobiet w demokracji i los demokracji są obecnie ze sobą ściśle splecione. Demokracja potrzebuje środków organizacyjnych, które zarazem zapewnić mogą demokratyczną i polityczną aktywność kobiet i ich pełny udział w demokracji. Środkami tymi są przede wszystkim gwarancje uczestnictwa organizacji społecznych w procesie stanowienia prawa i nadzorowaniu rządów. W politologii zwracano już uwagę, że uczestnictwo organizacji społecznych może być dla demokracji ważniejsze niż wybory do organów ustawodawczych. Politycy w Polsce zdają sobie sprawę z tych demokratycznych potrzeb i ewentualnych, niekorzystnych dla nich, skutków ich zaspokojenia. Dlatego są gotowi za wszelką cenę powstrzymywać każdą poważną i zorganizowaną inicjatywę społeczną.

Symbolicznie w stulecie przyznania kobietom praw wyborczych politycy bezprawnie zaatakowali inicjatywy kobiece i kobiecą kandydaturę na stanowisko ważne dla polskich kobiet i rodzin. Uczynili to świadomie, mimo wskazania w czasie posiedzenia Sejmu, że niszczą demokrację, "stosując wobec ruchu społecznego opartego o nowe media zasady walki politycznej".3

Listopadowa dyskusja o złożonym w Sejmie przez obywateli projekcie ustawy chroniącej przed bezprawnym wymuszaniem szczepień i przed powikłaniami poszczepiennymi została uniemożliwiona przez Sejm poprzez zwołanie posiedzenia komisji sejmowych w sprawie projektu bez wymaganego prawnie powiadomienia posłów i przedstawicielstwa wnioskodawców, jak również poprzez chuligańskie przeszkadzanie w wypowiedziach przedstawicielkom wnioskodawców, a następnie poprzez przedstawienie komisyjnego wniosku o odrzucenie projektu Sejmowi do rozpatrzenia bez zachowania prawnie wymaganego terminu szęściu dni na zapoznanie się z wnioskiem. Pośpieszne działania służyły tylko unikaniu dyskusji, która powinna była objąć także opublikowane parę dni wcześniej wyniki badań naukowych wskazujących, że kwestionowane przez długi czas podejrzenie związku między chorobami neurologicznymi, określanymi zbiorowo jako "autyzm", a szczepieniem dzieci, znajduje właśnie częściowe naukowe potwierdzenie. Decyzję o postępowaniu z naruszeniem Regulaminu Sejmu podjęto wkrótce po publikacji ustaleń badawczych zespołu, który zespół stwierdził, że: "bakterie jelitowe mogą wpływać na funkcjonowanie i zachowanie mózgu".4 Wcześniejsze badania naukowe pozwalają twierdzić, że szczepienie może doprowadzić do zniszczenia bakterii normalnie obecnych w mózgu człowieka, i poprzez tę zmianę nieodwracalnie zaburzyć jego działanie, a także otworzyć drogę do zasiedlenia mózgu przez inne bakterie, zdolne następnie zniszczyć sam mózg, spowodować kalectwo, a nawet śmierć. Wykluczenie demokratycznej dyskusji politycy usprawiedliwiali twierdzeniem, jakoby dyskusja już się odbyła, gdzieś poza parlamentem, wśród publikacji internetowych, według niewiadomych zasad.

Zablokowanie w październiku przez Senat kandydatury na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka wybitnej badaczki polskiego parlamentaryzmu, specjalistki w zakresie politologii i socjologi, nabrało satyrycznego niemal wymiaru z uwagi na spóźnioną reakcję kierownictwa partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość na informacje o działalności badawczej i społecznej kandydatki. Autorka znakomitego opracowania polskiej praktyki parlamentarnej, "System zamknięty"5, nigdy nie ukrywała, że w jej ocenie polska praktyka ustrojowa nie ma wiele wspólnego z demokracją. W szczególności wskazywała brak parlamentarnej kontroli nad rządem, czyli niespełnienie podstawowej przesłanki uznania ustroju za demokratyczny. Podsumowując wyniki swych badań, pisała: "Obserwacje te każą zakwestionować empiryczny sens zapisanej w art. 10 Konstytucji RP zasady monteskiuszowskiego trójpodziału władzy, nie potwierdzają bowiem sprawowania przez parlament funkcji kontrolnej wobec rządu". Jej kandydatura na stanowisko rzecznika praw dziecka mogła przynajmniej w niewielkim zakresie tę kontrolną funkcję parlamentu urzeczywistnić. W odpowiedzi na zapytanie Fundacji Wolne Społeczeństwo, zajmującej się normami ochrony rodzin, kandydatka wyraziła gotowość zajęcia się zarzutami udziału urzędników rządowych i polityków w faktycznym handlu dziećmi i ich dostarczaniu zagranicznym pedofilom. Ze względu na późne zgłoszenie kandydatury, kierownictwo partii PiS nie mogło przed udzieleniem jej poparcia w Sejmie dowiedzieć się o gotowości swej kandydatki do współdziałania z organizacjami społecznymi. Na lekturę prac naukowych zapewne też nie było czasu. Zablokowanie kandydatury, która okazała się niebezpieczna dla przestępców u władzy, było możliwe dopiero w ostatniej chwili, za cenę ujawnienia marionetkowości Senatu oraz za cenę złamania prawa. Nowy kandydat, urzędnik rządowy, nie spełniał ustawowego wymogu doświadczenia w działaniu na rzecz dzieci. Marionetkowość senatorów usiłowano zamaskować żartobliwym twierdzeniem, jakoby partia "nie potrafiła" poprzeć swej własnej kandydatki z powodu "bałaganu".

Politycy ignorują zarzuty przestępstw przeciwko demokracji w przekonaniu, że podporządkowana rządowi prokuratura mająca monopol na oskarżanie o przestępstwa urzędowe w Polsce, zablokuje postępowanie karne przeciwko posłom. Oczywiście mają rację; prokuratura nie wystąpi przeciw swym mocodawcom. Ich bezkarne działania narażają bezpośrednio demokratyczne państwo na rozkład. Nawet w przypadku poparcia takich działań przez większość wyborców, każde niszczenie środków gromadzenia większości w demokracji naraża ją na upadek. Wielokrotnie wyjaśniano ten problem filozofii polityki. Uznano, że: "większość zrzeka się swego legalnego roszczenia do posłuszeństwa mniejszości, kiedy prowadzi ono do zniszczenia ((norm)) rządów większości"; "wola większości powinna zostać zaakceptowana jako największe możliwe zbliżenie się do woli wspólnoty w ramach ograniczeń nałożonych przez pewne inne zasady, których naruszenie przeszkodziłoby w swobodnym zbieraniu większości, i które przyjmowane jest za oczywiste przez samą zasadę większościową"; podjęta przez 51 procent próba zrzeczenia się swojej wolności nie zobowiązuje pozostałych 49 procent do postąpienia w ten sam sposób.6 Kwestia praw większości straciła już jednak aktualność. Politycy w Polsce tak skutecznie zniszczyli środki służące zbieraniu większości, że sami tej większości już nie zbierają. Partia rządząca zebrała w czasie ostatnich wyborów w 2015 r. 37,58 procent głosów przy frekwencji 50,92 procent uprawnionych wyborców, co oznacza poparcie 19,13 procent uprawnionych wyborców. Żadna filozofia polityki nie zobowiązuje 80 procent wyborców do podporządkowania się woli niecałych 20 procent wyborców pozbywających się swej wolności. W szczególności żadna taka filozofia nie zobowiązuje do tego kobiet w Polsce, które w praktyce w ogóle nie mają parlamentarnej reprezentacji swych żywotnych interesów.


  1. Antoni Peretiatkowicz, Cezaryzm demokratyczny. Wybór pism, Kraków 2017 (Antoni Peretiatkowicz, Reforma Konstytucji polskiej, Poznań 1929).

  2. Marek Migalski, Koniec demokracji, Warszawa 2015, s. 47, 51, 59-60.

  3. Poseł Robert Winnicki, Sprawozdanie Stenograficzne z 71 posiedzenia Sejmu w dniu 9 listopada 2018 r., s. 289.

  4. R. C. ROBERTS, C. B. FARMER, C. K. WALKER; Psychiatry and Behavioral Neurobio., Univ. of Alabama, Birmingham, Birmingham, AL. The human brain microbiome; there are bacteria in our brains!. Program No. 594.08. 2018 Neuroscience Meeting Planner. San Diego, CA: Society for Neuroscience, 2018. Online.

  5. Agnieszka Dudzińska, System zamknięty. Socjologiczna analiza procesu legislacyjnego, Warszawa 2015; http://scholar.com.pl/sklep.php?md=products&id_c=1&id_p=2500, https://www.inbook.pl/system-zamkniety-agnieszka-dudzinska-pdf, http://www.zinamon.pl/artykul/Agnieszka-Dudzinska/System-zamkniety%2c9E56F8B1EB.

  6. Wilmoore Kendall, Od agory do Kapitolu, Warszawa 2011, s. 150, 141, 149; Herbert McClosky, The Fallacy of Absolute Majority Rule, "The Journal of Politics", t. XI, nr. 4, listopad 1949, s. 637-654.

]]>
<![CDATA[Pozbawianie dzieci ochrony sądowej z pomocą rzeczników praw]]>Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar oraz Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak pozostają od początku 2018 r. bezczynni w sprawie sfałszowanego we Wrocławiu postępowania rzekomej "adopcji" oraz porwania z Polski do Włoch i przetrzymywania na Sardynii Adama Krupińskiego, ur. w 2006 r. Organizacje społeczne wzywają rzeczników do osobistego wyjaśnienia

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/pozbawianie-dzieci-ochrony-sadowej-z-pomoca-rzecznikow-praw/2ba43e2e-f3f5-4ebf-866d-813773bc8375Wed, 03 Oct 2018 13:05:45 GMT

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar oraz Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak pozostają od początku 2018 r. bezczynni w sprawie sfałszowanego we Wrocławiu postępowania rzekomej "adopcji" oraz porwania z Polski do Włoch i przetrzymywania na Sardynii Adama Krupińskiego, ur. w 2006 r. Organizacje społeczne wzywają rzeczników do osobistego wyjaśnienia ich wielomiesięcznej bezczynności.

Pozbawianie dzieci ochrony sądowej z pomocą rzeczników praw

W sprawie Adama Krupińskiego Fundacja Wolne Społeczeństwo stwierdza oczywiste złamanie prawa do wznowienia postępowania. Podstawą wznowienia jest art. 524 kodeksu postępowania cywilnego, wobec wykluczenia w postępowaniu udziału babci Adama, która nim się opiekowała zanim zmuszona była podjąć szpitalne leczenie kardiologiczne, wobec pozbawienia Adama opiekuna prawnego na czas postępowania, a także wobec wadliwego powołania sędziów. Do interwencji kasacyjnej w sprawie Adama wzywany jest też Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

Postępowanie karne obejmujące zarzut sędziowskiego pomocnictwa w porwaniu Adama zablokował prezes wrocławskiego sądu1 będący mężem sędzi2 pomagającej w porwaniu Adama. Małżeństwo sędziów pomagających porywaczom jest poważnie zadłużone3. Tymczasem włoski rząd rozdaje rocznie 20 milionów euro dotacji do pozyskiwania dzieci z zagranicy.

"Rzecznicy"-pozoranci mogą obecnie korzystać z politycznej ochrony, która powstrzymuje dziennikarzy wielu mediów od zadawania pytań o ich bezczynność. Jednak rosnąca liczba dzieci porywanych bez żadnego wyjaśnienia z Polski, z ich rodzin naturalnych i zastępczych zawodowych, zaalarmowała liczne osoby postronne. Procederu nie da się już ukryć. Poplecznictwo i pomocnictwo w handlu dziećmi, porwaniach i wykorzystywaniu dzieci zarzucane rzecznikom obejmuje współudział w zbrodniach określanych w prawie międzynarodowym jako "wymuszone zaginięcia osób". Obaj rzecznicy w sprawach adopcji idą w ślady Rzecznika Praw Ofiar, Krzysztofa Orszagha, urzędnika rządowego, który osobiście organizował handel dziećmi i nielegalne "adopcje". W dwudziestym pierwszym wieku polski rząd i sędziowie nawiązują do epoki średniowiecza, w której rządzący powszechnie handlowali ludźmi. Rządowy Rzecznik Praw Ofiar uniknął poważnej kary, i bez skrępowania przedstawiał swój proceder:

Z ustaleń wynika, że kobiety przez ostatnie miesiące ciąży aż do porodu mieszkały w podwarszawskim domu Orszagha. Miały zapewnioną opiekę lekarską, ubrania ciążowe, witaminy i inne potrzebne rzeczy. Orszagh za zwrot kosztów „opieki”, obsługę prawną i pośrednictwo brał nawet 50 tys. zł. W rozmowie z dziennikarzami „Superwizjera” były rzecznik praw ofiar bez zażenowania mówi, że nie żałuje tego, co zrobił. – Z punktu widzenia moralnego i etycznego nie żałuję, z punktu widzenia prawnego tak – zapewniał przed kamerą Orszagh. – Pomagałem dzieciom, bo w ten sposób chroniłem je przed na przykład dorastaniem w patologicznej rodzinie – motywował swoje działania. Bez oporów przyznawał, że w sprawie nielegalnych adopcji chodziło także o pieniądze. Wydaje się, że przede wszystkim chodziło o pieniądze, bo – jak ustalili reporterzy – Orszagh ma obciążoną hipotekę przez komornika, ZUS i urząd skarbowy, ma sądowe tytuły wykonawcze, długi w bankach, firmach i u prywatnych wierzycieli. W sumie jest winien ponad milion złotych. Pytany o czerpanie korzyści z nielegalnych adopcji, mówi z rozbrajającą szczerością: – Kiedy prowadzi się jakąkolwiek działalność, kiedy zarabia się pieniądze, to wiadomo, że chodzi o pieniądze, to jest naturalne. Każdy, kto pracuje gdziekolwiek, pracuje nie tylko dlatego, że lubi daną pracę, lecz także dlatego, by zarobić określone pieniądze, i to jest rzecz zupełnie naturalna.4

Dzieci wydawane z pomocą "rzeczników" za granicę są narażone na straszny los. Mimo długich wahań także polskie media ujawniają koszmar adopcyjnych oszustw i wykorzystywania dzieci przez ludzi udających dobroczyńców:

Handel dziećmi, nielegalne adopcje, stręczycielstwo. "To epidemia" 12.08 | Tylko dzisiaj zarobią 88 milionów dolarów. W skali roku - ponad 30 miliardów. Kto? Ci, którzy handlują żywym towarem. Ich działalność ma wiele odsłon: nielegalne adopcje, sutenerstwo i handel dziećmi w celach seksualnych. To światowy problem, a w Stanach Zjednoczonych - jak mówi FBI - "to epidemia". Ci, którzy z nią walczą, mają pełne ręce roboty. ("Fakty z Zagranicy").

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Rzecznik Praw Dziecka milczą. Rzecznicy wciąż wzywani są do wyjaśnienia swej bezczynności umożliwiającej handel dziećmi. Organizacje społeczne wskazują, że uprawnienie polityków do wybierania rzeczników skutkuje powoływaniem na te stanowiska osób nieuczciwych i dyspozycyjnych. Na odpowiedzi czekają bliscy oraz przyjaciele, koledzy i koleżanki porwanych dzieci. Dzieci wywiezione z Polski znikają bez śladu.

19 września 2018 r. rzecznik Adam Bodnar dekorował rzecznika Marka Michalaka medalem za zasługi lub osiągnięcia. W tym czasie we Wrocławiu sędzia Izabela Krupa popierana przez prezesa i sędziego Marcina Myczkowskiego, broniącego własnej żony winnej poplecznictwa w porwaniu Adama, znęcała się nad babcią Adama Krupińskiego, usiłującą go bronić, i bezprawnie groziła przedstawicielowi Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo.

Inicjatywa "Żądamy wyjaśnienia losu dzieci" obejmuje zapytywanie5 Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka i innych organów państwa zobowiązanych do ochrony rodzin i dzieci oraz obywateli za granicą o działania albo bezczynność w sprawach porywania i wykorzystywania dzieci z Polski, w szczególności Adama Krupińskiego, Michała Wąsika, dziewczynki wydanej gwałcicielom do USA.6


  1. Prezes i zarazem sędzia Marcin Myczkowski zablokował postępowanie karne w sprawie przestępstwa sędziowskiego zmierzające do postawienia zarzutów jego żonie, sędzi Kamili Myczkowskiej.

  2. Sędzia Kamila Myczkowska pomogła porwać i uwięzić Adama Krupińskiego.

  3. http://wolnespoleczenstwo.org/dokumenty/2018/10/myczk/.

  4. https://www.wprost.pl/tygodnik/399388/Etyka-przegrywa-z-mamona.html.

  5. Kontakt w sprawie wystąpień wobec rzeczników w Warszawie: Fundacja im. Dobrego Pasterza, tel.: 515 751 077.

  6. http://wolnespoleczenstwo.org/pl/miedzynarodowy-system-wykorzystywania-polskich-dzieci/.

]]>
<![CDATA[Wyrodne państwo]]>

Wyrodne państwo to państwo, które zachowuje się wobec swoich obywateli jak podstępny gracz, oszust, a w skrajnych wypadkach – jak rzezimieszek. Wyrodne państwo i niby-państwo uzupełniają się wzajemnie. Niby-państwo nie działa tam, gdzie państwo działać powinno, a wyrodne państwo owszem działa, ale przeciwko własnym obywatelom. Niby-państwo jest słabe, spuchnięte i bezsilne

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/wyrodne-panstwo/52fb19a8-a91f-4e8f-87ad-73b5c9343e89Thu, 30 Aug 2018 18:37:30 GMT Wyrodne państwo

Wyrodne państwo to państwo, które zachowuje się wobec swoich obywateli jak podstępny gracz, oszust, a w skrajnych wypadkach – jak rzezimieszek. Wyrodne państwo i niby-państwo uzupełniają się wzajemnie. Niby-państwo nie działa tam, gdzie państwo działać powinno, a wyrodne państwo owszem działa, ale przeciwko własnym obywatelom. Niby-państwo jest słabe, spuchnięte i bezsilne wobec silnych, a wyrodne państwo jest agresywne wobec słabych. Co więcej, jest ono silne wobec słabych właśnie dlatego, że jest słabe wobec silnych. Musi tworzyć pozory działania, musi poprawiać statystyki. Robi to więc tam, gdzie o to najłatwiej, a nie tam, gdzie to jest potrzebne.

Fragment książki "21 polskich grzechów głównych", wyd. BELLONA.

Wyrodne państwo często zachowuje się tak, jakby chciało nam aktywnie zaszkodzić. Nie chodzi w tym jednak o jakiś spisek, układ czy ciemną siłę, która szuka osobistej wendety. Jest znacznie gorzej. To nie jest spisek, to jest logika systemu.

Tak jak promień światła biegnie po linii najkrótszego czasu, a „woda ma to do siebie, że spływa do Bałtyku”, tak instytucje państwowe kierują się zasadą minimalizacji pracy. To nie jest niczyja wina, tak po prostu jest. Wszyscy robimy tak, żeby się nie narobić. Urzędnikom łatwiej będzie zainterweniować tam, gdzie jest łatwo zainterweniować, choć nie ma to sensu, niż tam, gdzie interwencja jest trudniejsza, ale potrzebna. I to przekłada się na fatalny obraz wyrodnego państwa. (...)

Okazuje się, że policjanci przyszli sprawdzić, czy żona też piła i czy nie mają dzieci pod opieką... bo gdyby mieli, to policjanci mieliby szansę na podwójny „sukces”. Nie dość, że złapaliby pijanego rowerzystę, to jeszcze znaleźliby „zaniedbane” dzieci

Mamy tutaj nie tylko szariat drogowy, czyli ściganie relatywnie niegroźnych zachowań, takich jak jazda na rowerze po osiedlu pod lekkim wpływem alkoholu, ale też coś znacznie gorszego. (...)

Pomyślmy. Gdyby dzieci tej pary były akurat w domu, Rzeczpospolita Polska miałaby podstawy do wszczęcia jakiegoś straszliwego postępowania. W wersji maksimum mogłoby się ono oprzeć na odebraniu czy ograniczeniu praw rodzicielskich, a wersja minimum, jakakolwiek by była, i tak byłaby straszna. Nawet jeśli to postępowanie nie okazałoby się skuteczne, to i tak jakiś smutny urzędnik mógłby potencjalnie przyjechać po dzieci i zabrać je do domu opieki do czasu wyjaśnienia sprawy. Sprawy, która mogłaby trwać tygodnie, jeśli nie miesiące. Mówiąc krótko, byliśmy o krok od tragedii. Byłaby to tragedia, której policjanci nie tylko by nie zapobiegli, ale którą sami by sprowokowali swoją zaskakującą jak na polskie warunki gorliwością. Zachowanie tego ojca, nawet jeśli sprzeczne z prawem, nie było specjalnie groźne, a z całą pewnością nie było groźne dla dzieci. Kto jednak miałby za całą sytuację zapłacić? Jak zwykle w wyrodnym państwie zapłaciliby najsłabsi, a więc dzieci tej pary, które mogłyby dostać od państwa polskiego prezent w postaci rozłąki z rodzicami, domu dziecka i traumy na całe życie. (...)

Streszczając, polskie instytucje pomocowe nie są w stanie pomóc tam, gdzie pomoc by się przydała, natomiast tam, „gdzie nadzór kuratora, to [są] zmarnowane publiczne pieniądze, [tam] rozkręca się nowe afery, by móc uruchomić całą machinę”. A nawet więcej, specjalnie tworzy się problemy, żeby mieć po co puścić ten mechanizm w ruch. I to jest właśnie wyrodne państwo w pełnej krasie. (...)

Państwo, które stara się odebrać dzieci rodzicom tam, gdzie to jest niepotrzebne, żeby powetować sobie, że nie umie pomóc dzieciom naprawdę potrzebującym. (...)

Póki co wyrodne państwo nie tylko nie spełnia swojej funkcji minimalnej, czyli nie chroni jednych obywateli przed egoizmem drugich, ale też lubi ułatwiać silnym atakowanie słabych albo wręcz samo ich atakować. W wyrodnym państwie wszyscy żyjemy prawem wilka, bo wyrodne państwo udziela legitymacji prawu silniejszego. Tym silniejszym może być bardziej uprzywilejowany czy po prostu bogatszy obywatel albo, niestety, jakaś instytucja samego państwa. Tak przecież zachowuje się policja, która ściga tego ojca i idzie za nim do domu, żeby sprawdzić, czy czasem nie dałoby się dołożyć mu jeszcze sprawy o niedopełnienie obowiązków rodzicielskich. Tak zachowuje się MOPS, który nie udziela pomocy tam, gdzie jest ona potrzebna, a włazi z butami tam, gdzie dopiero jego interwencja jest problemem.1

https://ksiegarnia.bellona.pl/?c=ksiazka&bid=9341
Autor: Piotr Stankiewicz
Tytuł: 21 polskich grzechów głównych
Miejsce i rok wyd.: Warszawa 2018
Liczba stron: 312
Format: 145x205 mm
Wydawnictwo: Bellona
ISBN: 9788311153455

  1. Piotr Stankiewicz, "21 polskich grzechów głównych", Warszawa 2018, str. 129 - 137.

Wyrodne państwo

]]>
<![CDATA[Lubelscy sędziowie i prokuratorzy pomagają porywać dzieci z Polski]]>Sędziowie i prokuratorzy z Lublina i z Opola Lubelskiego potrzebują już tylko chwili spokoju, by rozprawić się z obroną Michałka Wąsika, dziecka, które pozwolili porwać z Polski. Po długim oczekiwaniu na przeminięcie publicznego zainteresowania losem dziecka, przystąpili do ofensywy. Sędziowie oświadczyli, że ostatnia organizacja pozarządowa broniąca dziecka, którego los wciąż

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/lubelscy-sedziowie-i-prokuratorzy-pomagaja-porywac-dzieci-z-polski/9e72d4b4-dbdd-466a-aff7-92cbed434a6fWed, 22 Aug 2018 16:32:57 GMT

Sędziowie i prokuratorzy z Lublina i z Opola Lubelskiego potrzebują już tylko chwili spokoju, by rozprawić się z obroną Michałka Wąsika, dziecka, które pozwolili porwać z Polski. Po długim oczekiwaniu na przeminięcie publicznego zainteresowania losem dziecka, przystąpili do ofensywy. Sędziowie oświadczyli, że ostatnia organizacja pozarządowa broniąca dziecka, którego los wciąż jest nieznany, została rzekomą "decyzją" usunięta z postępowania. Prokuratorzy fałszywie przypisali Sądowi Najwyższemu absurdalne twierdzenie, że jakoby każda osoba, której pozwolono choćby tylko na osobisty przedadopcyjny kontakt (styczność) z dzieckiem, staje się opiekunem tego dziecka, jego "rodzicem adopcyjnym", i może je wywieźć za granicę, nie czekając na prawomocne orzeczenie o adopcji.

Kuriozalne bezprawie sądowe w Lublinie nie budzi zainteresowania polskich "organów ochrony prawnej" ani dziennikarzy. Dnia 8 czerwca 2018 r. podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie w postępowaniu (sygn. akt: III Ca 256/16) o przysposobienie Michałka Wąsika porwanego bezkarnie z Polski przed dwoma laty, prawdopodobnie w marcu 2016 r., przez obywateli Belgii, nie pojawił się ani przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich ani przedstawiciel Rzecznika Praw Dziecka. Obecna była natomiast przedstawicielka rządu belgijskiego, popierającego porywaczy.

Nieobecność Rzecznika Praw Dziecka, Marka Michalaka jest, rzec można, naturalna dla niego. W czasie swego dobiegającego końca urzędowania osobiście, mimo oczywistego konfliktu interesów, potrafił on bez skrępowania współdziałać z czynnym prawnikiem zarabiającym na sprawach rodzinnych, i popierać organizowanie dochodowych zagranicznych uprowadzeń polskich dzieci skrywanych w drodze fałszowanych "adopcji". Wzajemnie poczynione przysługi mogą okazać się dlań cenne już wkrótce po zakończeniu urzędowania.

W sprawie Michałka Rzecznik Praw Dziecka pozorował i pozoruje swój udział. Formalnie przystąpił do postępowania, lecz pozostaje w zupełnej bezczynności. Nie podjął żadnych działań w celu ustalenia losu Michałka. Na rozprawę 8 maja 2018 r. przedstawiciel Rzecznika nie przybył, ale jego nazwisko znalazło się na liście uczestników zgłoszonych do udziału w rozprawie. Dzięki temu osoba1 pełniąca funkcję Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego w Apelacji Lubelskiej mogła w odpowiedzi na skargę Fundacji Wolne Społeczeństwo przekonująco dla dziennikarzy i innych przygodnych obserwatorów poświadczać nieprawdę, twierdząc, że: "w postępowaniu uczestniczy Prokurator oraz Rzecznik Praw Dziecka, co niewątpliwie zabezpiecza prawa stron oraz interes społeczny w tej sprawie" (2018-08-07, sygn. K-1181-20/18).

Godną uwagi jest bezczynność Rzecznika Praw Obywatelskich. Dnia 16 lutego 2018 r. opiekunka Michałka Wąsika zwróciła się do Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara o pomoc w sprowadzeniu Michałka do Polski, mówiąc: "Ja do najodważniejszych nie należę... Ja współpracuję z sądem. Ja wychowuję oprócz Michała inne dzieci. Ja muszę współpracować, muszę chronić te dzieci, które mam. Gdyby nie to, już bym dawno była w Belgii. Wzięłabym Michała za rękę i przywiozła bym".

Wobec działań opiekunki Belgowie zatrudnili warszawskiego radcę prawnego Jacka Wiercińskiego, będącego na Uniwersytecie Warszawskim, w radzie Wydziału Prawa2 kolegą obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich. Wyższy stopniem naukowym doktor habilitowany Jacek Wierciński mógłby wpłynąć na karierę naukową doktora Adama Bodnara, gdyby handel dzieckiem napotkał trudności, albo wręcz przeciwnie, może wpłynąć, gdy transakcja powiedzie się w pełni. W naukowym (pół)światku tajne głosowania i zależność są na porządku dziennym. Obecnie doktor habilitowany ogranicza się do zastraszania opiekunki dziecka, która nie jest prawnikiem. Wbrew prawu grozi jej, że będzie musiała płacić za postępowanie, które wszczęła w Belgii w obronie Michałka.

Doktor (zwykły) Adam Bodnar jako Rzecznik Praw Obywatelskich nie podjął żadnych działań w sprawie Michałka, mimo próśb jego opiekunki oraz przedstawicieli Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo.

Podobnie organizacje "społeczne" polskich prawników, które początkowo chwaliły się obroną praw Michałka: Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz Fundacja Instytut na rzecz Państwa Prawa (The Rule of Law Institute), nie tylko zniknęły z postępowania bez śladu, lecz nawet wzbraniają się przed publicznym wypowiedzeniem choćby słowa krytyki pod adresem sędziów i prokuratorów pomagających popełniać czyn uznawany w prawie międzynarodowym za zbrodnię zwaną "wymuszonym zaginięciem osoby", która w przypadku systematyczności jest w ramach tego prawa klasyfikowana jako zbrodnia przeciwko ludzkości.

Bezczynność obu rzeczników stanowi rażące naruszenia prawa. Rzecznicy winni są pomocnictwa co najmniej w przetrzymywaniu dziecka za granicą, izolowaniu go od rodziny, znęcaniu się nad nim, pozbawianiu go nauki i przyszłości. Co najmniej, ponieważ nie wiadomo, czy Michałek żyje, w jakim jest stanie, co mu zrobiono. Polska, dotychczas znana z ideałów Solidarności, może teraz pochwalić się rzecznikami praw winnymi pomocnictwa w zbrodni na dziecku.

Po bezprawnym wykluczeniu udziału w rozprawie przedstawiciela Fundacji Wolne Społeczeństwo, jedynej organizacji pozarządowej, która zastępując zwalczane przez urzędników rządowych Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo, obecnie w postępowaniu domaga się ochrony praw dziecka, sędziowie3 pozwolili porywaczom na przedstawianie niepopartych jakimkolwiek dowodem twierdzeń o sytuacji dziecka. Opiekunce Michałka sędziowie nie pozwolili nawet na żądanie dowodu życia dziecka. Następnie sędziowie po opuszczeniu sali przez opiekunkę pozostali za zamkniętymi drzwiami sami w towarzystwie belgijskich porywaczy i przedstawicielki rządu belgijskiego.

Zgodnie z prawem, art. 510 kodeksu postępowania cywilnego, wykluczenie udziału w rozprawie przedstawiciela organizacji społecznej dopuszczalne było tylko w drodze wydania zaskarżalnego postanowienia, i tylko w przypadku stwierdzenia, że organizacja nie ma interesu prawnego w obronie praw dziecka, że brakuje jej wśród jej celów statutowych zadania ochrony praw człowieka lub praw dziecka.

Sędziowie jednak wprost łamią prawo. Dopuszczenie do postępowania tylko przedstawicielki rządu belgijskiego wspierającego porywaczy, i jednoczesne niedopuszczenie polskiej organizacji społecznej stanowi bezpośrednie złamanie prawa dziecka do bezstronnego sądu, w szczególności wobec umyślnego ignorowania sprawy przez Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka.

Do postępowania nie zaproszono belgijskiego prokuratora, który w przeciwieństwie do belgijskiego rządu znanego ze wspierania i tuszowania pedofilii oraz wykorzystywania dzieci, jednoznacznie domagał się powrotu dziecka do Polski. Belgijski prokurator napisał: "Małoletni Michał został samowolnie zatrzymany w Belgii od 5 kwietnia 2016 r. przez pana Boelaerta i wpisany do ewidencji ludności, z naruszeniem prawa do opieki, które ze względu na polskie ustawodawstwo musi być wykonywana przez opiekuna. Małoletni miał miejsce zwykłego pobytu w Polsce do czasu rejestracji w belgijskich rejestrach ludności. Nie ma w tym zakresie sporu. Nie jest również kwestionowane, że opiekun faktycznie sprawował opiekę nad dzieckiem w momencie zatrzymania małoletniego. Oczywiście nie jest dozwolonym zatrzymywanie w Belgii małoletniego Michała w rozumieniu art. 3 Konwencji haskiej, bez zgody obecnego opiekuna, a także skarżącej, pani Bartoszewskiej, która nadal jest dysponentem prawa do opieki i nigdy nie dała swego zezwolenia pozwanym na przeprowadzkę do Belgii z osobą nieletnią i na jej zamieszkiwanie w Belgii. Zgodnie z art. 12 konwencji haskiej wnosi się niniejszym o nakazanie natychmiastowego powrotu do Polski małoletniego Michała".4

Dnia 12 lipca 2018 r. w sprawie Michałka objętej postępowaniem Prokuratury Rejonowej w Opolu Lubelskim (sygn.: PR Ds. 1658.2017) popis bezprawia dali prokuratorzy gorliwie zastępujący Belgom ich adwokatów i broniący ich przed odpowiedzialnością karną przed sądem Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie (sygn. akt IX Kp 279/18).

Orzecznictwo i komentarze nie dawały Belgom szans na legalizację porwania. Uprowadzili dziecko z Polski nie będąc powołanymi do opieki nad nim: "Osobą powołaną do sprawowania opieki jest rodzic, któremu przysługuje władza rodzicielska, przysposabiający, opiekun lub kurator, a także osoba sprawująca tzw. pieczę zastępczą. Przepis art. 211 k.k. nie mówi o osobie sprawującej opiekę, lecz o osobie powołanej do opieki. Osobą powołaną do opieki jest zatem osoba, która legalnie sprawuje opiekę nad osobą poniżej lat 15 lub osobą nieporadną, ale również ta, która jest powołana (uprawniona) do opieki nad taką osobą, ale faktycznie tej opieki z różnych powodów nie wykonuje." (Violetta Konarska-Wrzosek (red.), Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 2016). Pomoc prokuratorów była niezbędna.

Jak wynika z wypowiedzi świadków, pracowników Prokuratury Rejonowej w Opolu Lubelskim i Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie, dnia 12 lipca 2018 r. prokuratorzy Prokuratury Rejonowej w Opolu Lubelskim, Marcin Pytka i Marzena Czopek, oraz sędzia Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie Łukasz Czapski, dopuścili się na szkodę dziecka przestępstw z art. 231 oraz art. 211 i art. 211a w zw. z art. 18 kodeksu karnego (kk), poświadczenia nieprawdy (w istocie oszustwa sądowego) oraz uniemożliwienia postępowania karnego, fałszywie twierdząc i przekonując zarazem opiekuna prawnego Michałka Wąsika, że jakoby Sąd Najwyższy orzekł, iż samo zapoznawcze, przedadopcyjne ustanowienie okresu osobistej styczności z dzieckiem jest powierzeniem opieki nad dzieckiem. Sąd Najwyższy nigdy tak nie twierdził. Twierdzenie takie nie ma żadnego poparcia w orzecznictwie i doktrynie5.

Sąd Najwyższy nie przeprowadził wykładni prawniczego pojęcia określonego słowami "osoba powołana do opieki" w art. 211 kodeksu karnego. Sąd Najwyższy nie stwierdził, że przepis ten pozwala za osobę powołaną do opieki uznać kogokolwiek innego niż osoba będąca opiekunem formalnie ustanowionym lub uznanym według obowiązującego przepisu prawa. Uwagi dotyczące innych przepisów zawarte w orzecznictwie Sądu Najwyższego nie mogą być traktowane jako wykładnia art. 211 kk. Uzasadnienia sądowe pisane są w celu wyjaśnienia rozumowania prawnego osobom nie posługującym się językiem prawniczym, dlatego pojawiają się w nich jednocześnie pojęcia prawnicze i nieprawnicze oznaczane tymi samymi słowami, dlatego też poprzez wyrywanie z kontekstu fragmentów uzasadnienia, w których stosuje się jednocześnie pojęcie prawne i pojęcie języka naturalnego, można niemal dowolnie fałszować sens i znaczenie uzasadnienia orzeczenia sądowego. Z tego powodu uzasadnienia orzeczeń sądowych nie mają jakiejkolwiek mocy prawnej.

Obecnie, wskutek bezprawnego współdziałania sędziego Łukasza Czapskiego z prokuratorami, mimo gotowości pracowników biurowych do pomocy w obronie praw dziecka poprzez przekazanie dokumentacji, Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie nie odpowiada na wniosek Fundacji Wolne Społeczeństwo o wykonanie sądowego doręczenia postanowienia z dnia 12 lipca 2018 r.

Fundacja Wolne Społeczeństwo wciąż oczekuje wycofania odmowy dopuszczenia jej do postępowania przed Sądem Okręgowym w Lublinie albo doręczenia jej zaskarżalnego postanowienia o odmowie dopuszczenia.

Fundacja podejmuje kolejne działania w obronie praw dziecka, jednak jawne łamanie prawa przez sędziów uniemożliwia jej działania prawne.

W dniu 20 sierpnia 2018 r. do Kancelarii Głównej Biura Krajowej Rady Sądownictwa wpłynął wniosek skierowany do Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych (sygn.: RDSP 715-202/18) dotyczący sędziowskiego bezprawia.

Lubelskie bezprawie sądowe znajduje poparcie najwyższych funkcjonariuszy państwowych. Czy dopuszczenie choćby jednej niezależnej organizacji pozarządowej do akt postępowań adopcyjnych grozi ujawnieniem zbrodni na dzieciach popełnianych za wiedzą lub przyzwoleniem rządzących? Czy państwo chroni "prywatność" porwanych dzieci, czy raczej zagranicznych pedofilów, w których imieniu dostaw dzieci domagają się od Polski zachodni politycy potrafiący pomagać w karierze poprzez brukselskie kontakty? Czy panowie Marek Michalak i Adam Bodnar zechcą zabrać głos?

Lubelscy sędziowie i prokuratorzy pomagają porywać dzieci z Polski


  1. Sędzia sądu apelacyjnego Walentyna Łukomska-Drzymała.

  2. http://strony.wpia.uw.edu.pl/radawydzialu/deutsch-sklad1/.

  3. Jolanta Popik-Ognik, Beata Gontarz, Bartosz Krotkiewicz

  4. "De minderjarige Michal wordt vanaf 5 april 2016 door de heer Boelaert eenzijdig in Belgie achtergehouden en er ingeschreven in de bevolkingsregisters, zonder bijgevolg genomen met miskenning van het ouderlijk gezag, dat gelet op de Poolse wetgeving, door de voogd dient uitgeoefend te worden. De minderjarige had, tot op het moment van inschrijving in de Belgische bevolkingsregisters zijn gewone verblijfplaats in Polen. Hierover bestaat geen betwisting. Evenmin betwist is dat de voogd haar gezagsrecht daadwerkelijk uitoefende op het ogenblik van de achterhouding van de minderjarige. In deze is er dan ook manifest sprake van een ongeoorloofde achterhouding in Belgie van de minderjarige Michał in de zin van artikel 3 van het Verdrag van 's Gravenhage, nu de voogd en tevens verzoekster, mevrouw Bartoszewska, die nog steeds titularis is van het ouderlijk gezak, nooit haar toestemming heeft gegeven aan verweerers om met de minderjarige naar Belgie te verhuizen en zich daar vestigen. In toepassing van artikel 12 van het Verdrag van 's Gravenhage wordt heden dan ook verzocht om de onmiddellijke terugkeer naar Polen te gelasten van de minderjarige Michal".

  5. W fałszywie wskazanym przez prokuratorów i sędziego postanowieniu z dnia 18 listopada 2014 r. pod sygn. akt: II UK 52/14, Sąd Najwyższy wyjaśniał pojęcie określone przezeń jako "faktyczne sprawowanie opieki" na potrzeby wykładni przepisów prawa ubezpieczeń społecznych i prawa pracy, czyniąc to ewidentnie za pomocą nieprawniczych wyrażeń naturalnego języka polskiego: "stałe sprawowanie pieczy na dzieckiem, polegające na opiece nad nim, przekazywaniu mu wiedzy, zapewnieniu rozwoju fizycznego i psychicznego oraz doprowadzeniu do samodzielności", a nie za pomocą pojęć prawnych "opieki" i "pieczy". W języku prawniczym prawne pojęcia "opieki" i "pieczy" mają rożne odniesienia, w szczególności prawnicze pojęcie sprawowania "pieczy" nie obejmuje odniesienia prawniczego pojęcia sprawowania "opieki". W nieprawniczym języku polskim słowo "opieka" obejmuje natomiast czynności określane prawnym pojęciem "pieczy" i tylko część czynności objętych prawnym pojęciem "opieki", tych mianowicie, które dotyczą bezpośrednio podopiecznego.

Lubelscy sędziowie i prokuratorzy pomagają porywać dzieci z Polski

Lubelscy sędziowie i prokuratorzy pomagają porywać dzieci z Polski

Lubelscy sędziowie i prokuratorzy pomagają porywać dzieci z Polski

Lubelscy sędziowie i prokuratorzy pomagają porywać dzieci z Polski

]]>
<![CDATA[Śmierć policjanta ujawniającego pedofilski krąg w rządzie RPA]]>Opinia publiczna w RPA poruszona jest tajemniczą śmiercią byłego policjanta Marka Minnie'ego, która nastąpiła zaledwie tydzień po ujawnieniu przezeń przerażających szczegółów w sprawie kręgu pedofilskiego w budzącym niegdyś strach rządzie białej mniejszości przedstawiającym się jako złożony z pobożnych chrześcijan.

https://www.bbc.com/news/world-africa-45195756

https://www.timeslive.co.za/

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/smierc-policjanta-ujawniajacego-pedofilski-krag-w-rzadzie-rpa/c0943314-9e8a-425e-9d2a-6c7c7c348ee7Thu, 16 Aug 2018 06:51:31 GMT

Opinia publiczna w RPA poruszona jest tajemniczą śmiercią byłego policjanta Marka Minnie'ego, która nastąpiła zaledwie tydzień po ujawnieniu przezeń przerażających szczegółów w sprawie kręgu pedofilskiego w budzącym niegdyś strach rządzie białej mniejszości przedstawiającym się jako złożony z pobożnych chrześcijan.

https://www.bbc.com/news/world-africa-45195756

https://www.timeslive.co.za/news/south-africa/2018-08-15-the-death-of-mark-minnie-what-we-know-so-far/

https://en.wikipedia.org/wiki/The_Lost_Boys_of_Bird_Island

Śmierć policjanta ujawniającego pedofilski krąg w rządzie RPA

]]>
<![CDATA[Tails, Linux w obronie prywatności]]>Tails to dystrybucja systemu Linux oparta na Debianie, bardzo obszernej i starannie rozwijanej dystrybucji tego systemu. Głównym celem, dla którego został stworzony Tails, jest zapewnienie użytkownikom jak największej anonimowości, prywatności i bezpieczeństwa w sieci. Jest to trudne do osiąg­nięcia, gdyż praktycznie cały ruch w Internecie jest rejestrowany. Dlatego Tails

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/tails-linux-w-obronie-prywatnosci/fa66882b-254c-453e-b88d-c41b61f906cfWed, 08 Aug 2018 14:38:00 GMT

Tails to dystrybucja systemu Linux oparta na Debianie, bardzo obszernej i starannie rozwijanej dystrybucji tego systemu. Głównym celem, dla którego został stworzony Tails, jest zapewnienie użytkownikom jak największej anonimowości, prywatności i bezpieczeństwa w sieci. Jest to trudne do osiąg­nięcia, gdyż praktycznie cały ruch w Internecie jest rejestrowany. Dlatego Tails wymusza wszystkie połączenia z WWW przez wirtualną sieć Tor dostępną dla wielu rodzajów urządzeń1. Jeśli jakiś program chce uzyskać niechroniony dostęp, jest blokowany. Oprócz tego w Tailsie jest wiele narzędzi, które zwiększają bezpieczeństwo, na przykład specjalne wtyczki do przeglądarki wymuszające szyfrowane połączenia. "Komputer Świat", 5/2017 (408), kwiecień 2017 (opis uruchamiania Tails z płyty DVD, 2017 r.: tails-zostan-anonimowy, 2018 r.: system-tails-calkowita-anonimowosc).

"OpenPGP Applet"

Tails, Linux w obronie prywatności

Korzystanie z Tails: "OpenPGP Applet" ... program "Seahorse" ("Zarządzanie kluczami", "Manage keys", Akcesoria -> "Hasła i klucze", "Passwords and keys" itp.) mogący importować klucz publiczny w postaci tekstu poprzez schowek (clipboard) systemu operacyjnego, po skopiowaniu i "wklejeniu" (Ctrl-V) tekstu klucza (wraz z liniami "BEGIN" i "END") do okna tego programu ... OpenPGP public-key cryptography ... Manage Passwords, Encryption Keys, and More with Seahorse ... Using GNOME’s GUI frontend: Seahorse ... GnuPG ... szyfrowanie-otr-wiadomosci (w komunikatorze Pidgin) ... cyfrowe-podpisywanie-i-szyfrowanie-wiadomosci. Alternatywa dla Tails w obsłudze systemu PGP, np.: gpg4usb lub WinGPG, bezpośrednio GnuPG, może Gpg4win.

Oprogramowanie Tails: tails-amd64-3.8.iso (obraz DVD do zapisania na płycie dla powszechnie używanych 64-bitowych komputerów typu PC stacjonarnych i przenośnych); tails-i386-2.12.iso (obraz DVD do zapisania na płycie, wersja 2.12 z dnia 19 kwietnia 2017 r., bez I2P, ostatnia wersja Tails dla starszych komputerów 32-bitowych); Tails_2_11_20170306.iso (obraz DVD, I2P i może mniej błędów niż w w. 2.12).

Tails, Linux w obronie prywatności

Tails, Linux w obronie prywatności

Tails, Linux w obronie prywatności

Tails, Linux w obronie prywatności

Tails, Linux w obronie prywatności

  1. "Since making Onion Browser free in early December, Tigas says the number of downloads has jumped from around 3,000 paid downloads per month to thousands per day. He is at peace with his decision, though, convinced he has done the right thing, but worries about the loss of income.", https://arstechnica.com/information-technology/2017/01/tor-onion-browser-ios-vpn/.

]]>
<![CDATA[Rozdzielanie rodzin przypomina Niemcy lat trzydziestych]]>Jonathan Freedland ostrzega, że dziejowa lekcja koszmaru dwudziestowiecznych totalitaryzmów może pójść w zapomnienie zanim jeszcze odejdą ludzie, którzy ich bezpośrednio doświadczyli. Wskazuje, że usuwanie tych koszmarów poza margines naszej rzeczywistości sprowadzić może na nas podobne koszmary.

Jonathan Freedland

"The Guardian Weekly", 29.06.2018

Prezydent USA odrywa dzieci od rodzin,

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/rozdzielanie-rodzin-przypomina-niemcy-lat-trzydziestych/0f9c7aa9-7d1f-4ff6-a776-16d851beb1baTue, 03 Jul 2018 06:22:15 GMT

Jonathan Freedland ostrzega, że dziejowa lekcja koszmaru dwudziestowiecznych totalitaryzmów może pójść w zapomnienie zanim jeszcze odejdą ludzie, którzy ich bezpośrednio doświadczyli. Wskazuje, że usuwanie tych koszmarów poza margines naszej rzeczywistości sprowadzić może na nas podobne koszmary.

Rozdzielanie rodzin przypomina Niemcy lat trzydziestych

Jonathan Freedland

"The Guardian Weekly", 29.06.2018

Prezydent USA odrywa dzieci od rodzin, a w Europie jego naśladowcy odczłowieczają migrantów. Wiemy, dokąd taka nienawiść prowadzi.

Pamiętają Państwo zapewne prawo Godwina, zgodnie z którym, im dłużej trwa debata internetowa, tym prawdopodobniejszym jest, że ktoś wspomni Hitlera lub nazistów. To była kpiarska uwaga, a zarazem miała użyteczny cel, chroniąc przed hiperbolą i głupimi porównaniami. Jednakże w sierpniu 2017 r., gdy amerykańska skrajna prawica zorganizowała marsz z pochodniami w Charlottesville, Mike Godwin zawiesił swe własne prawo. "Porównujcie tych głupców do nazistów pod każdym względem", napisał w serwisie Twitter.com. "Czyńcie to wielokrotnie. Jestem w tym z wami".

Mimo tego rozgrzeszenia byłem skłonny przestrzegać mojej własnej wersji prawa Godwina. Staram się unikać porównań do nazistów, głównie dlatego, że prawie zawsze są niesłuszne i służą trywializowaniu tych, którzy wymordowali miliony osób w latach czterdziestych dwudziestego wieku. Jednakże takie samoograniczanie się wiąże się z pewnym kosztem. Ponieważ umieszcza się epokę nazizmu poza marginesem, postrzega ją jako tak odległą od dziedziny naszego zwykłego ludzkiego doświadczenia, że mogła była równie dobrze zdarzyć się na odległej planecie - planecie Auschwitz - to wywołuje się ryzyko utraty lekcji, którą ona stanowiła. Byłoby to zaprzepaszczeniem kluczowej korzyści, którą daje badanie Trzeciej Rzeszy: systemu wczesnego ostrzegania.

Zatem dokonam tego porównania: gdy Trump nakazał funkcjonariuszom rządu USA na południowej granicy rozdzielać dzieci migrantów od ich rodziców, wyrywać płaczące niemowlęta rodzicom, nawet odrywać niemowlę od piersi, otwierał on ponownie drogę ku Holokaustowi. Nie nakazywał wymordowania całego narodu ani wysyłania milionów osób na śmierć. Jednak było w tym przypomnienie, którego nie wolno przemilczeć.

Na pierwszym planie jest sam podstawowy akt rozdzielenia. Gdy słucha się ocalałych z Holokaustu, nawet tych, którzy przyzwyczaili się opisywać zdarzenia najokrutniejsze, i którzy potrafią to czynić, nie roniąc łzy, dostrzega się u nich wewnętrzną walkę, gdy wspominają chwilę swego rozdzielenia od rodzica. Ta chwila koszmaru przeżytego w dzieciństwie nigdy ich nie opuszcza.

Rodzice oderwani na granicy meksykańskiej od tych 2300 dzieci nie byli prowadzeni na śmierć. Ale są podstawy, by przypuszczać, że mogą oni nigdy nie zobaczyć swoich synów i córek, z których część wysłano do miejsc odległych o tysiące mil. Nie ma systemu łączenia dzieci z rodzicami. Dzieci nie były odpowiednio rejestrowane. Jak może dwulatka, która nie mówi po angielsku, wyjaśnić, kim jest? Może za osiemdziesiąt lat starzy mężczyźni i kobiety będą łkali, przypominając sobie, jak byli zabierani przez umundurowanych funkcjonariuszy rządu USA, żeby nigdy więcej nie zobaczyć swej matki.

Jednak podobieństwa tu się nie kończą. Druciane klatki. Strażnicy mówiący zapłakanym dzieciom, że nie wolno im obejmować się nawzajem. I jeszcze ten przejmujący szczegół przekazany przez "Texas Monthly". Ujawniono, że strażnicy graniczni USA nie zawsze mówią rodzicom, że zabierają im dzieci. "Zamiast tego urzędnicy mówią: »Zamierzam zabrać twoje dziecko do kąpieli«. Dziecko jest zabierane, a po pół godzinie, po dwudziestu minutach, rodzic dopytuje: »Gdzie jest mój pięciolatek?«, »Gdzie jest mój siedmiolatek?«, »To długa kąpiel«. Oraz ((odpowiedź urzędnika)): »Nigdy więcej nie zobaczysz swego dziecka«". To nie to samo co mówienie Żydom mającym umrzeć, że powinni tylko wziąć kąpiel, ale w posłużeniu się oszustwem podobieństwo jest uderzające.

I jeśli w technice wykonania to przedsięwzięcie porusza znajomą nutę, to tak samo podobnie brzmi retoryka i propaganda stosowane przez sprawców i przez ich popleczników. Nie trzeba cofać się do lat trzydziestych dwudziestego wieku, by zdać sobie sprawę, że pierwszym krokiem ku katastrofie jest odczłowieczenie lżonej grupy osób. Tak działo się to w Ruandzie i na Bałkanach w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, i tak dzieje się to dziś w Stanach Zjednoczonych. "To nie są ludzie, to zwierzęta", powiedział prezydent USA w ubiegłym miesiącu. Oni chcą "zalać nas i stać się plagą w naszym kraju", pisał w serwisie Twitter.com w bieżącym tygodniu. "Plaga" jest słowem zarezerwowanym dla owadów i szczurów. To język służący zduszeniu ludzkiego współczucia poprzez sugerowanie, że cierpiący nie są nawet ludźmi.

Obrońcy Trumpa wzmacniają jego przesłanie. Przerażającym było obserwować Steve'a Hiltona, kiedyś występującego jako chodzący bez butów guru Davida Camerona na Downing Street, obecnie wynalezionego ponownie do roli gospodarza "Fox News", gdy uśmiechał się, słuchając specjalistki Ann Coulter nazywającej płaczące niemowlęta "aktorami dziecięcymi". Jej opinia była powtarzana w "Fox" przez Nigela Farage'a, który podobnie nalegał, by Trump nie cofał się wobec "wrzasków dobiegających z liberalnych mediów" i "pozostał twardym".

Mówiąc o uchodźcach, nowy włoski minister spraw wewnętrznych, Matteo Salvini, wzywał do oczyszczenia, albo może czystek, swego kraju, "dzielnica po dzielnicy, ulica po ulicy". Jego planem jest stworzenie rejestru Cyganów mieszkających we Włoszech. Tych z włoskim obywatelstwem "będziemy musieli niestety zostawić u nas", powiedział.

Znaki są widoczne dla każdego, kto nie boi się patrzeć. Coś dzieje się z naszym światem. Inni zauważyli, jak powojenny ład państwowy zaczyna kruszeć, gdy Trump podkopuje zachodni sojusz na korzyść autorytarnych tyranii. Jednak powojenny porządek jest demontowany także w inny, bardziej podstępny sposób.

Mówiąc zdecydowanie: normy i hamulce ustanowione po globalnym doświadczeniu Holokaustu, znikają przed naszymi oczami. Jakby granice wytyczone po 1945 r., określające akceptowalne zachowania ludzkie, były tylko liniami na piasku - a teraz nadchodzi przypływ.

To nie dzieje się w przeciągu jednej nocy. To dzieje się stopniowo, słowo po słowie, a każdy krok sprowadza nas coraz niżej. Dlatego każdy z nas musi teraz walczyć z dzisiejszymi koszmarami. Ponieważ jeśli tego nie zrobimy, kto przewidzi czekające na nas koszmary?

"The Guardian Weekly", 29.06.2018:

Rozdzielanie rodzin przypomina Niemcy lat trzydziestych

]]>
<![CDATA[Każdy niemiecki obywatel musi żyć dla państwa]]>Wobec nawrotu ideologii władzy bezgranicznej, gdy obywatelstwo Unii Europejskiej lub Stanów Zjednoczonych może pozbawiać wolności tak samo jak pozbawiało jej obywatelstwo niemieckie, ortodoksyjny rabin Daniel Lapin w zmyślonej pośmiertnej korespondecji niemieckich przywódców wskazuje tożsamość społecznych wartości chrześcijaństwa i judaizmu. Wskazuje wspólnotę wartości, której rozbijanie służy zniewoleniu. Czy obywatel musi żyć

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/kazdy-niemiecki-obywatel-musi-zyc-dla-panstwa/2251cedb-9131-40f7-a3ae-3f2850380e6fMon, 02 Jul 2018 21:28:30 GMT

Wobec nawrotu ideologii władzy bezgranicznej, gdy obywatelstwo Unii Europejskiej lub Stanów Zjednoczonych może pozbawiać wolności tak samo jak pozbawiało jej obywatelstwo niemieckie, ortodoksyjny rabin Daniel Lapin w zmyślonej pośmiertnej korespondecji niemieckich przywódców wskazuje tożsamość społecznych wartości chrześcijaństwa i judaizmu. Wskazuje wspólnotę wartości, której rozbijanie służy zniewoleniu. Czy obywatel musi żyć dla państwa? Czy raczej państwo winno służyć obywatelowi?

Każdy niemiecki obywatel musi żyć dla państwa

Adolf Hitler (fikcyjna korespondencja pośmiertna)


Autor: Daniel Lapin

Rabin Daniel Lapin jest ortodoksyjnym rabinem, osobowością radiową i autorem "America's Real War". Jest prezydentem organizacji "Toward Tradition", www.towardtradition.org.

Niniejszy esej został uprzednio opublikowany w "The American Enterprise" z listopada i grudnia 1999 r. w języku angielskim, a później jednokrotnie przedrukowany za zgodą autora (2002 r., http://www.aapsonline.org/brochures/lapin.htm).


Nie jest moim zamiarem wyjaśnianie, jak wszedłem w posiadanie korespondencji, którą teraz przedstawiam publiczności. Są dwa przeciwne rodzaje błędów, które rodzaj ludzki może popełnić w ocenie diabłów. Jednym jest niewiara w ich istnienie. Drugim jest wiara i poczucie nadmiernego i niezdrowego zainteresowania nimi.

Przedmowa do "The Screwtape Letters" autorstwa C. S. Lewisa.

Mój Drogi Juliuszu!*

* Przypis wydawcy: Juliusz Streicher był nazistowskim przywódcą powieszonym po procesie norymberskim.

Więzienie landsbergskie, do którego trafiłem 1 kwietnia 1924 r., i gdzie napisałem "Mein Kampf", było dziwnie podobne do tego miejsca, w którym znalazłem się po zastrzeleniu się 30 kwietnia 1945 r. W obu miejscach znalazłem się wbrew mojej woli, jednak oba zapewniły mi spokój, a zarazem szeroką perspektywę.

Jak się to czyni w bezczasowej wieczności naszego tutejszego bytu, często rozważam mój pojedynczy najbardziej godny pożałowania błąd - niedocenianie Ameryki. Dokładnie rok po ataku Japończyków na Pearl Harbor powiedziałem Ci w naszej berlińskiej siedzibie, że Ameryka jest w stanie rozkładu. Moje uczucia wobec amerykanizmu były uczuciami pogardy i głębokiej odrazy. Wszystkie cechy zachowania amerykańskiego społeczeństwa ujawniają, że jest w jednej połowie zjudaizowane, a w drugie znegroizowane. Jak można oczekiwać, że takie państwo będzie się trzymało jako całość? Cóż, Ameryka jakoś utrzymała się jako całość i zabrała nam zwycięstwo. Jednakże, i to jest ważne mój przyjacielu, przyjęła ona w końcu wiele spośród żywotnych idei naszego ruchu. Czyż nie może to być uznane za ostateczny rewanż tych wartości, dla których żyliśmy i umieraliśmy? Być może jest to nawet zwycięstwo w pewnym sensie.

Pozwól, że wyjaśnię. Po pierwsze i przede wszystkim byliśmy socjalistami. Jako narodowi socjaliści, czyli naziści, zakładaliśmy, że rząd i lud są sobie nawzajem wrogami. Dlatego uznawaliśmy, że starej niemieckiej tradycji posiadania broni przez obywateli należy położyć kres. W dniu 18 marca 1938 r. wprowadziliśmy w życie prawo o broni, i zarządziliśmy, że tylko funkcjonariusze rządu mogą posiadać broń palną. Możesz sobie wyobrazić moją aprobatę, gdy obserwowałem przygotowywanie przez senatora Thomasa Dodda amerykańskiej ustawy o kontroli broni z 1968 r. oparte o dokonanie przez urzędnika Biblioteki Kongresowej tłumaczenie dla niego naszej ustawy z 1938 r. Mój Drogi Juliuszu, możemy być dumni z podobieństwa obu ustaw. Te starania o kontrolę nad bronią są naiwne i dobroduszne, ale ich skutki będą przypominały skutki naszych działań. Powiedzieliśmy niemieckiemu ludowi, że przepisy o kontroli broni są potrzebne do ograniczenia działalności gangów i utrzymania demokracji, lecz w rzeczywistości przepisy te posłużyły nam do osiągnięcia przewagi.

My naziści rozumieliśmy, że każdy niemiecki obywatel musi żyć dla państwa. Tak samo jak mądrzy farmerzy przyjmują odpowiedzialność za swe stada, my użyliśmy władzy rządowej, by utrzymać nasze ludzkie gromady w zdrowiu. Niesmakiem przepełniał nas widok uzależniającej siły papierosów, ponieważ zarówno umysł, jak i ciało powinny należeć do Führera. Niemal odnieśliśmy sukces w uczynieniu przestępstwem czynu palenia papierosów.

Nasze ministerstwo nauki i edukacji nakazało omawianie szkodliwości tytoniu w szkołach podstawowych. Finansowane przez państwo imprezy kulturalne i edukacyjne były ogłaszane jako imprezy dla niepalących. W późnych latach trzydziestych wzywaliśmy do podniesienia podatków na papierosy, a później wprowadziliśmy zakaz reklamy papierosów. Najbardziej dumny jestem z naszego ustawodawstwa zakazującego sprzedaży papierosów nieletnim. Ustanowiliśmy ośrodki doradztwa i pomocy psychologicznej dla palaczy, i ustanowiliśmy restauracje z zakazami palenia.

W niedługim czasie zdołaliśmy zakazać palenia w Luftwaffe, a potem zakazaliśmy palenia na pocztach, w budynkach rządowych i wielu miejscach pracy. W 1940 r. przywódca SS Heinrich Himmler ogłosił zakaz palenia dla wszystkich policjantów i oficerów SS na służbie. Nasz towarzysz Herman Goering zadekretował, że żołnierze nie mogą palić publicznie, a większość miast zakazało palenia w pojazdach transportu publicznego, aby chronić pasażerów przez wdychaniem dymu. Doprawdy, możemy być dumni, że dzisiejsza Ameryka również pojęła ważność przejmowania przez rząd centralny inicjatywy w regulowaniu tego, czego ludzie nie potrafią robić dobrowolnie, kierując się własnym rozsądkiem.

Czy pamiętasz niezręczną sytuację końca 1940 r.? Amerykański konsulat w Lipsku raportował o naszej polityce prowadzenia eutanazji pacjentów szpitala psychiatrycznego w Grafeneck motywowanej współczuciem. Jakież oburzenie podniosło się w Ameryce! Jednak dziś jedna z czołowych amerykańskich instytucji, Uniwersytet Princeton, mianował profesorem bioetyki niejakiego Petera Singera, który otwarcie popiera uśmiercanie osób upośledzonych umysłowo, śmiertelnie chorych, a nawet poważnie niepełnosprawnych niemowląt. Jest on gotowy uprawnić rodziców i lekarzy do faktycznego zabijania (nie do powstrzymywania leczenia) noworodków obciążonych na przykład takimi chorobami jak rozszczep kręgosłupa czy hemofilia. Singer nalega na uznanie, że noworodek nie ma większego prawa do życia niż świnie, krowy i psy. Zatem dziwaczny pomysł, że wszelkie ludzkie życie jest święte, został wreszcie zaatakowany w Ameryce. Urzędujący obecnie prezydent został wybrany na drugą kadencję po potwierdzeniu zgodności z prawem uśmiercania noworodków podczas porodu, a lekarze w tamtejszym stanie Oregon zaczęli to robić z osobami starszymi i słabymi. Tak, Ameryka z pewnością nawraca się na nasz sposób postrzegania rzeczy.

W końcu, Drogi Juliuszu, pamiętasz zapewne, co często mówiłem i pisałem w "Mein Kampf": "Państwo musi ogłosić dziecko najcenniejszym skarbem ludu"1. Wyjaśniałem, że tak długo, jak długo rząd jest postrzegany jako pracujący dla dobra dzieci, lud będzie w pogodzie ducha znosił niemal każde ograniczanie swobód i niemal wszelkie wywłaszczanie. Naprawdę serce rośnie, gdy patrzy się, jak lekcję tę odrobił amerykański rząd. W imię dobra dziecka dokonuje się takiej inwazji na życie prywatne Amerykanów, którą my naziści podziwialibyśmy z otwartymi ustami. Czy ma jakiekolwiek znaczenie, że nasze ciała sczezły, gdy duch nasz wciąż triumfuje?

Wiem, że masz pytanie do mnie, mój przyjacielu. Co z Żydami? Jakżeż w ostateczności mogę mówić, że Ameryka przyjmuje nasze poglądy, skoro Żydzi maja wciąż tak nieproporcjonalnie wielki wpływ na tej kraj? Pojmij geniusz Twego Führera. Widzisz, Drogi Juliuszu, z dobroduszną powagą większość amerykańskich Żydów zdecydowanie popiera idee, które opisywałem. W błędnym przekonaniu, że czynią Amerykę bezpieczniejszą dla mniejszości, amerykańscy Żydzi przyłączyli się do tych, którzy popierają centralny rząd coraz większy i coraz potężniejszy. Tym, co w rzeczywistości czynią, jest budowanie Ameryki coraz bardziej gościnnej dla narodowego socjalizmu. Gdy on w końcu nadejdzie, dostrzegą także oni prawdziwe niebezpieczeństwo, ale wówczas będzie już za późno. Dziś dostrzegają oni tylko zagrożenie w niepiśmiennych zbirach o ogolonych głowach. Amerykańscy Żydzi boją się garstki ludzi tego rodzaju, których rutynowo skazywaliśmy, zamiast obawiać się zinstytucjonalizowanego zagrożenia, które sami pomagają tworzyć - rządu o bezgranicznej władzy, który pewnego dnia może stać się narzędziem tyranii.

My nie tylko zabijaliśmy Żydów - my mieliśmy dotyczącą ich obsesję. Znaliśmy i rozumieliśmy moc, którą Bóg im powierzył. Zwyciężyć miała albo ich licząca trzy tysiąclecia wizja świętości albo nasze idee postępu. Pamiętasz tego Izraelskiego zbira, Issera Harela, który założył ich przeklęty Mossad, i złapał naszego brata Eichmanna w Buenos Aires w 1960 r.? Harel był zdumiony, gdy Eichmann, zdawszy sobie sprawę, że został pojmany przez Żydów, zaintonował hebrajską modlitwę "Shema Yisrael", "Posłuchaj Izraelu, Pan jest naszym Bogiem, Pan jest jeden". Eichmann rozumiał. Ty Juliuszu też rozumiałeś. Wstąpiłeś na szubienicę w Norymberdze i Twymi ostatnimi słowy były: "Heil Hitler!" (za co Ci dziękuję), a następnie "Purim Fest 1946". Wiedziałeś, że gdy alianci wieszali moich dziesięciu przyjaciół, odgrywali współczesną wersję biblijnej księgi Estery, w której wrogowie Żydów byli wieszani podczas święta Purim.

Nie chodziło tylko o Żydów. Józef Goebbels ujął to całkiem trafnie: "Führer jest głęboko religijny, chociaż całkowicie antychrześcijański. Postrzega chrześcijaństwo jako symptom rozkładu. Słusznie, to odgałęzienie rasy żydowskiej".

Możemy być pewni, że Ameryka zachowa i rozwinie nasze nazistowskie idee możliwości naukowego doskonalenia człowieka, a to z powodu tego przebłysku geniuszu, któremu podziwu nie może odmówić nawet minister propagandy Rzeszy, Goebbels: Ci którzy popierają socjalizm w Ameryce, czy to świadomie, czy mimowolnie, odnieśli sukces w przemienianiu wyrażenia "nazistowski" w obelgę, którą można używać tylko przeciwko tym po prawicy, takim jak chrześcijańscy konserwatyści. Nigdy wyrażenia tego nie używa się przeciwko tym po lewicy, którzy pośród Amerykanów są tymi właśnie, którzy czynią najwięcej dla wdrożenia naszego programu. Zwyciężamy, Juliuszu, zwyciężamy. Heil Hitler.

Pamflet nr 1088, marzec 2002

  1. "Was auf diesem Gebiete heute von allen Seiten versäumt wird, hat der völkische Staat nachzuholen. Er hat die Rasse in den Mittelpunkt des allgemeinen Lebens zu setzen. Er hat für ihre Reinerhaltung zu sorgen. Er hat das Kind zum kostbarsten Gut eines Volkes zu erklären."; A. Hitler, Mein Kampf, München 1943, Verlag Franz Eher Nachf., s. 446.


Każdy niemiecki obywatel musi żyć dla państwa

]]>
<![CDATA[Polska polityka jako syndrom sztokholmski]]>Działaczka społeczna z ogromnym zaangażowaniem i oddaniem, całkowicie na własny koszt, pozoruje "społeczne" działania parlamentarnego ugrupowania politycznego. Jest przy tym poniżana przez kierownictwo tego ugrupowania, a nawet przez jego pracowników biurowych. Mimo to wciąż na własny koszt stara się bezinteresownie podejmować działania korzystne społecznie i udawać zarazem, że to praca

]]>
http://wolnespoleczenstwo.org/pl/polska-polityka-jako-syndrom-sztokholmski/656229cf-a4ee-405b-aa74-29c358c0581cMon, 25 Jun 2018 04:53:36 GMT

Działaczka społeczna z ogromnym zaangażowaniem i oddaniem, całkowicie na własny koszt, pozoruje "społeczne" działania parlamentarnego ugrupowania politycznego. Jest przy tym poniżana przez kierownictwo tego ugrupowania, a nawet przez jego pracowników biurowych. Mimo to wciąż na własny koszt stara się bezinteresownie podejmować działania korzystne społecznie i udawać zarazem, że to praca ugrupowania politycznego.

Ugrupowanie polityczne, któremu służy poniżana działaczka, nie wykonuje żadnego ze swych zobowiązań wyborczych. Działa ono jak typowa partia polityczna zarządzana przez wąskie kierownictwo. Jego kierownictwo korzysta z bezinteresownej pomocy społeczników, a gdy ci zwracają się o wsparcie, są ignorowani albo odsyłani bez skrępowania do innego ugrupowania politycznego.

W Polsce w wyborach do parlamentu wciąż wybiera się oszustów i złodziei. Być może wyjaśnienia trzeba szukać w psychologii, a nie w politologii.


psycholog-pisze.pl (14 maja 2017)

Syndrom sztokholmski

Jest to reakcja obronna stosowana przez osobę o słabszej pozycji w takiej relacji toksycznej. Nie dopuszcza ona do siebie faktów o niepożądanych zachowaniach ze strony osoby dominującej, a jej obraz tuszuje poprzez uwypuklanie jej zalet. Dzięki temu czuje się bezpieczniej, nie czuje się zobowiązana do żadnych decyzji czy też konfrontacji z partnerem. (...) Współcześni psychologowie dostrzegają wspólne mianowniki pomiędzy reakcją osoby w opisanej traumie i ofiar przemocy fizycznej bądź psychicznej zdarzających się w wielu współczesnych domach bądź firmach.


pressmania.pl (16 czerwca 2018)

― Najczęściej prosiłam o współdziałanie Pawła Kukiza, którego byłam asystentką społeczną. Długo żyłam w przeświadczeniu, że nie miał on czasu zająć się prośbami i petycjami, jakie składałam do niego na piśmie, aż do dnia, gdy zadzwonił do mnie jeden z posłów, pytając czy te wszystkie moje dokumenty są już "załatwione", ponieważ właśnie znaleźli je w szufladzie biurka zaufanego współpracownika Pawła, który został przesunięty z biura w sejmie do biura na Piękną. (...) W czasie rozmowy z Dariuszem Pitasiem, prawą ręką Pawła, usłyszałam, że nie da on rady się tym zająć i żebym poszła z tym do Kornela Morawieckiego. Wtedy było to dla mnie dziwne bo marszałek senior nie należał już do klubu K ’15, a samo rozstanie nie było miłe, i ja osobiście nigdy nie zaakceptowałam tamtej sytuacji z głosowaniem na 2 ręce, ale okazało się, że pan Pitaś doskonale mnie skierował. Marszałek senior natychmiast zajął się sprawą i zorganizowano to spotkanie bez problemu. To nie był jedyny raz, gdy z biura K ’15 odesłano mnie do biura WiSu, stąd moja znajomość tego biura. (...)

Przepraszam... chyba źle zrozumiałam. Pani rodzimy klub, gdy przychodziła Pani z prośbami wyborców, którzy prosili was o pomoc, odsyłał ich do ― należy powiedzieć ― politycznej konkurencji? Przecież to polityczne samobójstwo na własne życzenie.

― Takie były wtedy decyzje i musiałam się im podporządkować. A ponieważ uzyskałam dla tych ludzi pomoc u Kornela Morawieckiego to uważam, że sprawa została załatwiona pozytywnie. Dziś zbieram za to baty, bo niektórzy nie znając kulis zarzucają mi bratanie się z klubem Wolnych i Solidarnych. (...) Zorganizowaliśmy transport, zakupiliśmy głównie wodę mineralną i paliwo do pił spalinowych, bo to była podstawowa potrzeba oraz środki czystości i pojechałam tam.

To była taka standardowa "kukizowa" akcja? Wiele takich robicie?

― Nie, to była nasza prywatna inicjatywa.

Ale na zdjęciu ma Pani koszulkę "Potrafisz Polsko", a nie prywatną.

― Tak, zawsze w każdej akcji, w jakiej brałam udział albo organizowałam, zakładałam kukizowe koszulki. Nawet jak jadę na jakiś festyn w okolicy biorę zawsze ze sobą ulotki Kukiz ’15 i zakładam koszulkę. (...) Trudno mi wypowiadać się o Samorządach z Kukizem w skali całego kraju, mój okręg, czyli okręg marszałka Stanisława Tyszki, uczestniczy bardzo aktywnie, odbywamy spotkania dotyczące kandydatów i list, jak wspomniałam wcześniej dość intensywnie agitujemy. Na płocie mojego domu niedawno wisiało ok. 10 plakatów reklamujących wybory samorządowe z K ’15 (śmiech). Staram się wykorzystywać każdą możliwość i nie patrzę na koszty, sama płacę za np. ogłoszenia w prasie czy na własny koszt organizuję spotkania otwarte. (...) I pamiętam to uczucie, gdy przyjechałam tam z banerem trzymetrowej długości, czekam..., i okazało się, że jestem sama (śmiech). Ale nie dałam za wygraną, chciałam żeby ludzie zobaczyli, że Stowarzyszenie na Rzecz Nowej Konstytucji również piętnuje tego typu praktyki w mediach społecznościowych. Chciałam, żeby poseł Marek Jakubiak czuł, że ma od nas mocne wsparcie. Baner został rozwinięty i trzymałam go z innym uczestnikiem marszu. (...) Chcieliśmy zrobić naszym posłom niespodziankę przed Wigilią. To było jeszcze w czasie, gdy my wszyscy byliśmy bardzo w naszych wszystkich posłach zakochani. Chciałam im zrobić prezent, że by poczuli, że są dla nas naprawdę ważni, i że cały czas ich wspieramy. Wtedy klub jeszcze był kompletny. Ufundowałam 50 przepięknych, dużych patriotycznych kalendarzy i zawiozłam je z kolegą do Sejmu. Położyłam je w pokoju, które użytkuje nasz klub, gdzie są tylko krzesła i stół. Stałam tam i czekałam na kolegę, który gdzieś wyszedł. Nagle weszła do tego pokoju jedna z pracownic biura Kukiz ’15 i poprosiła mnie o opuszczenie pokoju, bo ― jak powiedziała ― są tu kalendarze, i nie chciałaby żeby coś zginęło... Byłam tak zszokowana, że wyszłam bez słowa. Potem, gdy rozdawałam kalendarze posłom i gdy z nimi rozmawiałam, podeszła ta pani i poprosiła o kalendarz dla siebie.

Przeprosiła Panią za tę sytuację?

― Nie.

Polska polityka jako syndrom sztokholmski

]]>